Sanjoaninas – the biggest festival in the Azores

The Sanjoaninas are the biggest profane festival in the whole Azores. It’s 10 days of celebrating St. John’s Day (St. John is in Portuguese São João) and Angra. And now short explanation of two things. The first thing – yes, it’s a profane festival, and yes, it’s a festival of St. John. It’s something like Midsummer Night in Poland – it also has pagan roots. The second thing – the Sanjoaninas are parties of Angra, the capital of Terceira. But everybody participates. The whole island, the whole archipelago, Portuguese from the mainland, tourists from all around the world. There’s enough place for everybody. The Sanjoaninas are a festival full of joy and local folklore. They date back to the XVI century. It means that the first habitants of Terceira started celebrating not long time after getting to the island. The form naturally evolved. In 1934, an opening courtroom with royal retinue showed up for the first time. It’s a tradition that survived until now. Every year a topic of the parade is chosen. It’s always connected with the history and tradition of the island. Every year there’s also a queen of the Sanjoaninas, chosen from local girls. She moves on a specially prepared platform and greets the audience. Around her there are also her courtiers, also on fancy platforms, and the whole retinue. During the Sanjoaninas you can also see numerous dancing groups and philharmonic orchestras. The volunteers dressed up in dashing and/or traditional costumes first train for weeks, then present themselves on the first night of Sanjoaninas. They flow through the streets of Angra, dancing and singing special songs prepared especially for Sanjoaninas. Behind them there’s usually an orchestra, also composed of volunteers, which plays the melody for the dancers. What is beautiful in these parades, also known as marchas, is that everybody can take part in them. You can see there the old, the young, the fat, the skinny, the tall, the shirt, the ones who can sing and the ones who are tone-deaf. The Sanjoaninas combine tradition, culture and gastronomy. On every corner you can see so called tascas (singular: tasca) – food/drink stalls. They are usually full of traditional local delicacies: morcela (local blood sausage), linguiça (local sausage), alcatra (something like stew), bifana (roll with chop), tremoços (lupin beans), lapas (limpets), steaks, fish… Yes, that’s right – mainly meat. There’s also a lot of beer. Microbeer. Small local beer has 0,2 l. they also drink wine and sangria here. And caipirinha – a delicious Brazilian drink based on cachaça – alcohol made of sugar cane. (If you want to drink great caipirinha, look for João’s tasca). And what about the culture and the tradition? I focused so much on food (it seems that I’m hungry!) that I’ve almost forgotten about the tradition and the culture. They are visible at every corner too. Because the Sanjoaninas – these are not only the parades, but also decorated streets, bedcovers hanging on the balconies and lots of activities. Concerts, sports events (regatta, kayak competitions, urban climbing, tennis tourneys, etc.), parades of different groups (e.g. scouts), theater shows on the stages and on the streets, exhibitions, handicraft fairs… At the Midsummer night, in the morning, there’s also jumping over the fire and eating sardines – fish almost as typical for Portugal as codfish. Of course there have to be also attractions connected to bulls. During the Sanjoaninas there are also traditionas touradas (I wrote about them in the article Tourada à corda), including tourada à corda in Porto Pipas – a port in Angra, bull runs in the streets and bull fights in arenas – with toreadors on the horses or without horses. These bull fights are the most controversional entertainment. The bulls in Portugal don’t get killed, but one can’t pretend that they are not getting hurt. However, there are still fewer opponents than supporters of it. As I mentioned – touradas are still one of the most important social events on the island. One works to live and does not live to work. Terceira’s habitants like having fun. There are numerous reason for celebration on the island, and the Sanjoaninas perfectly fit into the philosophy that one works to live and does not live to work. (St. John’s day is a holiday here!) As it is a small island with very limited chances of professional development, very few people commit themselves to their careers. Work is rather a source of income and social relations that self-actualization. Thereupon, the majority of people focuses on their private life. The Sanjoaninas, the Festas da Praia, the Carnival, touradas, Festas do Espírito Santo, festivities in all the villages – these are occasion for expressing joy and closening social bonds. And if you live in a small community, bonds are important. Well, if you live in a big community, they are important as well, but we tend to forget about it. And that’s a pity. Because – as my aunt usually says – the more the merrier. Which you can perfectly see during the Sanjoaninas, when sometimes it’s difficult to get from one side of the street to the other. And no, it’s not because the streets are as long as Aleje Jerozolimskie (one of the longest streets in Warsaw, the capital of Poland). It’s because every 5 steps you meet some friends. And chat. And suddenly you know where so much joy during the Sanjoaninas is coming from! I highly recommend it and I hope to see you there! PS You can look up the program of the Sanjoaninas HERE. if you had a problem with decoding Portuguese, let me know, I will help you if I can! 🙂
Sanjoaninas – największe święto na Azorach

Sanjoaninas to największe świeckie święto na całych Azorach. To 10 dni świętowania skupione wokół św. Jana (św. Jan to po portugalsku São João) i wokół Angry. I tutaj dwa wyjaśnienia. Pierwsze wyjaśnienie – tak, święto świeckie, i tak, skupione wokół św. Jana. Trochę jak w Polsce noc świętojańska, która wywodzi się z tradycji pogańskich. Drugie wyjaśnienie – Sanjoaninas to święto Angry, stolicy Terceiry. Ale biorą w nim udział wszyscy. Cała wyspa, cały archipelag, Portugalczycy z kontynentu, turyści z różnych stron świata. Dla nikogo nie zabraknie miejsca. To read an English version of this article click HERE. Sanjoaninas to święto pełne radości i lokalnego folkloru. Jego początki sięgają XVI wieku. Czytaj: niedługo po osiedleniu pierwsi mieszkańcy Terceiry zaczęli świętować. Forma naturalnie ewoluowała. W 1934 r. po raz pierwszy pojawiła się otwierająca Sanjoaninas parada z orszakiem królewskim. I ten element tradycji przetrwał po dziś dzień. Co roku wybierany jest nowy temat parady, związany z historią i tradycją wyspy. Co roku też wśród lokalnych dziewcząt wybierana jest nowa królowa Sanjoaninas, która jedzie na specjalnie przygotowanej platformie i pozdrawia publiczność. Wokół niej, również na wymyślnych platformach, zgromadzone są dwórki, przed nią i za nią idzie cały orszak. Podczas Sanjoaninas można też zobaczyć liczne grupy taneczne i orkiestry filharmoniczne. Poprzebierani w fantazyjne i/lub tradycyjne stroje ochotnicy najpierw ćwiczą tygodniami, a potem prezentują się w pierwszą noc Sanjoaninas. Przemieszczają się ulicami Angry, tańcząc i śpiewając pieśni przygotowane specjalnie na Sanjoaninas. Za nimi zwykle idzie orkiestra, również złożona z ochotników, która przygrywa im do tańca i śpiewu. W tych paradach, znanych jako marchas, może wziąć udział każdy – i to jest piękne! Spotka się tam starych, młodych, grubych, chudych, ładnych, brzydkich, wysokich, niskich, umiejących śpiewać czy tańczyć i muzyczne beztalencia… Dla każdego jest miejsce! Sanjoaninas łączą tradycję, kulturę i kuchnię. Na każdym kroku widać tzw. tascas (l.poj. tasca), czyli taszki – miejsca, gdzie można kupić coś do jedzenia lub/i do picia. Zazwyczaj są to lokalne tradycyjne przysmaki: morcela (lokalna kaszanka), linguiça (lokalna kiełbasa), alcatra (coś a la gulasz), bifana (bułka z kotletem), tremoços (ziarna łubinu), lapas (skałoczepy), steki, ryby… Tak, dobrze widzicie – głównie mięso. Jest też dużo piwa. Mikropiwa. Lokalne małe piwo ma 0,2 l. Pije się też wino i sangrię. I caipirinhę – pyszny brazylijski drink , którego bazą jest cachaça – alkohol z trzciny cukrowej. (Jeśli chcecie wypić świetną caipirinhę, pytajcie o taszkę prowadzoną przez João). A co z tą kulturą i tradycją? Tak się skupiłam na jedzeniu (chyba jestem głodna!), że zapomniałabym o tradycji i kulturze. Tradycja i kultura są w zasadzie widoczne na każdym kroku. Sanjoaninas to bowiem nie tylko parady, ale też przystrojone ulice, wywieszone przez balkony koce i mnóstwo wydarzeń. Są koncerty, wydarzenia sportowe (regaty, wyścigi kajakarskie, wspinaczka uliczna, turnieje tenisowe i in.), parady różnych grup (np. harcerzy), spektakle teatralne na scenach i na ulicach, wystawy, targi rękodzieła… W noc św. Jana, już nad ranem, jest też skakanie przez ogniska i jedzenie sardynek – ryb prawie tak typowych dla Portugalii jak dorsz. Oczywiście nie może zabraknąć również atrakcji związanych z bykami. Podczas Sanjoaninas odbywają się tradycyjne tourady (pisałam o nich w tekście Tourada à corda), w tym tourada à corda w Porto Pipas – porcie w Angrze, uliczne biegi byków oraz tourady na arenie – z toreadorami na koniach lub bez. Te ostatnie to najbardziej kontrowersyjna forma rozrywki. Byków w Portugalii się nie zabija, nie da się jednak ukryć, że są ranione. Przeciwników tourad jest jednak nadal mniej niż ich zwolenników. Jak wspominałam – tourady to wciąż jedne z najważniejszych wydarzeń społecznych na wyspie. Pracuje się po to, żeby żyć, a nie żyje po to, żeby pracować. Mieszkańcy Terceiry lubią się bawić. Okazji do świętowania na wyspie nie brakuje, a Sanjoaninas wręcz idealnie wpasowują się w filozofię, że pracuje się po to, żeby żyć, a nie żyje po to, żeby pracować. (Dzień św. Jana to tutaj dzień wolny!) Jako że to niewielka wyspa z bardzo ograniczonymi możliwościami rozwoju zawodowego, mało kto poświęca się karierze. Praca stanowi raczej źródło dochodu i relacji społecznych niż samorealizacji. W związku z tym większość osób skupia się na życiu pozazawodowym. Sanjoaninas, Festas da Praia, karnawał, tourady, Festas do Espírito Santo, święta poszczególnych wiosek – to okazje do wyrażenia radości i zacieśnienia więzi społecznych. A jak się żyje w małej społeczności, więzi są ważne. W sumie jak się żyje w dużej społeczności, też są ważne, tylko o tym zapominamy. A szkoda. Bo – jak mówi moja ciotka – w kupie raźniej. Co doskonale widać na Sanjoaninas, kiedy czasem nie można przejść z jednego końca ulicy na drugi. Nie, nie dlatego, że ulice są tak długie jak Aleje Jerozolimskie. Chodzi raczej o to, że co 5 kroków spotyka się kogoś znajomego. I ucina pogawędkę. I od razu wiadomo, skąd na Sanjoaninas tyle radości! Polecam gorąco i mam nadzieję, że do zobaczenia! PS Program Sanjoaninas możecie sprawdzić TUTAJ. Gdybyście mieli problem z rozszyfrowaniem języka portugalskiego, śmiało dawajcie znać, w miarę możliwości będę Wam pomagać! 🙂
Tourada à corda

Tourada à corda, czyli opowieść o tym, jak byki biegają po ulicach Byłam z kolegą-Polakiem, który był na Terceirze na Erasmusie, na touradzie. Kolega wypatrzył w tłumie kogoś w koszulce Legii. Mówi mi: „Milena, zobacz, tam jest jakiś koleś w koszulce Legii!” Ja, wielce ogarnięta, spytałam go, jak wygląda koszulka Legii. Wytłumaczył, wypatrzyłam człowieka, o którym mówił, i po chwili wahania stwierdziliśmy: „Idziemy!” To read an English version of this article click HERE. Niedaleko stała tasca (czyt. taszka; to taki foodtruck, widziany tu głównie przy touradach i innych imprezach okolicznościowych), w której zaopatrywał się nasz rodak. Powiedzieliśmy mu „Dzień dobry” i zaczęliśmy rozmowę. „Co cię sprowadziło na Terceirę?” „Przyjechałem na Terceirę specjalnie po to, żeby zobaczyć byki!” – odpowiedział nasz rozmówca. Zadziwił nas tym niezmiernie. Słuchaliśmy dalej: „Dowiedziałem się w zeszłym roku, że na Azorach są biegi byków, i chciałem je zobaczyć. Kupiłem więc sobie bilet na Azory i poleciałem, ale dotarłem na São Miguel. I dopiero na miejscu się dowiedziałem, że powinienem lecieć na Terceirę. To w tym roku przyleciałem tutaj”. Byłam bardzo zaskoczona tym, że ktoś przeleciał przez pół Europy i pół Atlantyku po to, żeby zobaczyć, jak byki biegają po ulicach, ale jak tak sobie później pomyślałam o reakcjach różnych moich znajomych na ten ewenement – przestałam się dziwić. Touradas à corda to zdecydowanie jeden z wyróżników Terceiry. Byki na ulicy to tutaj codzienność Przynajmniej od 1 maja do 15 października. Wspominałam o tym w tekście Terceira – Mój rok na środku Atlantyku. W tym okresie niemal codziennie w jednym lub kilku miejscach jednocześnie odbywają się tourady. Oznacza to, że byki, które standardowo widać tłumnie na polach i pastwiskach (zaraz obok krów, których jest na Azorach więcej niż ludzi), wychodzą „na ulicę”. I mniej lub bardziej chętnie spotykają się z tłumem zgromadzonych specjalnie z ich powodu ludzi. Tourada à corda to wydarzenie, które jednoczy społeczność To powód do spotkania, do porozmawiania, do wspólnego spędzenia czasu. Zagubieni wędrowcy znajdą miejsce na czyimś murze czy nawet podwórku. W takim momencie nie ma różnic między ludźmi – wszyscy chcą być bezpieczni i mieć jak najlepszą perspektywę. Spotkać znajomych, pośmiać się, wstrzymać oddech. Pobyć ze sobą w tym ekscytującym momencie. Na czym polega tourada à corda? No dobrze, to o co tu tak właściwie chodzi? Otóż tourada à corda polega na tym, że wzdłuż ulicy biegnie byk, trzymany na linie przez dwie grupy składające się każda z 3-5 mężczyzn, zwanych pastores (pasterze). Byk jest zazwyczaj dojrzały i zaprawiony w bojach (choć zdarzają się też młodsze i niezaznajomione z tematem), a pastores – wytrzymali i spragnieni adrenaliny. I ubrani w białe koszule, szare lub czarne spodnie i czarne kapelusze. Byka drażnią śmiałkowie wyposażeni często w parasolki lub płachty, a całe widowisko ogląda ludność zgromadzona na okolicznych podwórkach i płotach. Jak się zachowywać na touradzie Zanim wspomnę Wam o tradycji, jaką jest quinto touro i która wiąże się z wielką gościnnością mieszkańców Terceiry i jednoczeniem społeczności, może kilka słów o tym, jak się zachowywać na touradzie i jak wyglądają kwestie techniczne z nią związane. Po pierwsze – dbajcie o swoje bezpieczeństwo Jeśli Wam zdrowie i życie miłe, lepiej uważajcie. Sprawdźcie wcześniej, gdzie dokładnie i o której odbywa się tourada, i pojawcie się tam co najmniej pół godziny wcześniej. Tourada może być ekscytującym, ale też groźnym wydarzeniem. Z perspektywy technicznej – ubezpieczenia nie pokrywają pierwszego stopnia spotkań z bykiem. Jeśli coś Wam się stanie, jest to wyłącznie Wasza wina, więc lepiej zadbać o siebie zawczasu i znaleźć miejsce, w którym będziecie na pewno bezpieczni. Po drugie – zostawcie samochód daleko Zostawcie samochód daleko (zwykle i tak nie będzie już miejsc blisko, całe okoliczne drogi będą zastawione) i przyjdźcie na miejsce tourady pieszo. Dlaczego? Ano dlatego, żeby przypadkiem Waszym samochodem nie zainteresował się byk. Żadne ubezpieczenie Wam tego nie pokryje. Tourada nie powinna się zacząć, jeśli są na jej trasie pojazdy, ale lepiej nie ryzykować. Po trzecie – znajdźcie sobie odpowiednie miejsce Byk zwykle biegnie po ulicy, która ma ok. 500 m długości. Jeśli chcecie mieć dobry widok, musicie znaleźć sobie miejsce albo wzdłuż tej ulicy, na bezpiecznym (wysokim!) murze albo za jakimś ogrodzeniem. Większość ogrodzeń jest w tym czasie zabezpieczona deskami – dotyczy to zarówno prywatnych posesji, jak i taszek, czyli wspomnianych foodtrucków, które cieszą się niezwykłą popularnością w trakcie tourad. (Dygresja – w taszkach kupicie piwo, lokalne likiery i aguardente, czyli tutejszy bimber, jak również bifany, czyli bułki z kotletem – najpopularniejszy lokalny fast-food – i znajdziecie wystawione do przegryzienia orzeszki ziemne, oliwki i ziarna łubinu. Właściciele taszek często sami częstują swoich gości piwem i niechętnie przyjmują odmowę). Jeśli nie wiecie, gdzie się schować – zapytajcie kogoś. Nawet jeśli nie będzie mówić po angielsku, i tak Wam wskaże bezpieczne miejsce. A jeśli byk jest już na wolności, z Wy jeszcze nie znaleźliście się w polu jego biegu – zostańcie tam, gdzie jesteście. Na końcu „trasy” byka jest policjant i trzy białe linie. Zostańcie za trzecią, która oznacza strefę bezpieczeństwa. Oczywiście o ile byk się nie zerwie z liny itp. itd., ale to już inna historia. Po czwarte – słuchajcie znaków dźwiękowych W touradzie biorą udział 4 byki, ale nie są one wypuszczane jednocześnie. Wszystkie byki czekają w klatkach na swoją kolej i są wypuszczane pojedynczo. Wypuszczenie byka z klatki obwieszczane jest jednym wystrzałem z racy. W takim momencie powinniście być w bezpiecznym miejscu. Byk biega ok. 15-30 minut, następnie jest prowadzony z powrotem do klatki. Kiedy byk jest już z powrotem w klatce, usłyszycie dwa wystrzały z racy. Obwieszczają one początek przerwy, która trwa zwykle ok. 10-15 minut. Podczas przerwy można się przejść czy pożywić w okolicznych taszkach. Kolejny byk – kolejny pojedynczy wystrzał z racy. I tak aż do czwartego. Po czwartym – tyle wystrzałów, ile rac zostało strzelającym. Z życia wzięte To może tak dla zobrazowania wszystkiego powyższego – w maju poszłam ze znajomymi na touradę w São Mateus. Nie byliśmy pewni, o której jest tourada ani gdzie dokładnie, dotarliśmy na miejsce „mniej więcej o czasie, mniej więcej tam, gdzie trzeba”. Widzieliśmy mnóstwo ludzi i wiedzieliśmy, że to musi być