Ten karnawał był inny

karnawał, Carnival, Carnaval

Ten karnawał był inny. To był pierwszy prawdziwy karnawał w moim życiu. Mieszkam na Terceirze od stycznia 2017, więc tegoroczny karnawał był czwartym w mojej wyspiarskiej historii. Do dziś pamiętam pierwszy. Wszyscy mówili „Musisz iść na karnawał”, a ja sztywniałam na słowo „musisz”. Nie było mi do śmiechu. Koszmarnie tęskniłam za rodziną i miałam ochotę raczej usiąść i płakać niż świętować. To read an English version of this article click HERE. Ale w końcu pomalowałam się jak na Halloween i poszłam. Przeszłam się między poprzebieranymi, roześmianymi ludźmi, porobiłam kilka zdjęć. Pojechałam też zobaczyć balinhos, mimo że mój portugalski wówczas leżał i kwiczał, więc nie rozumiałam ani słowa z przedstawień. Spróbowałam, co to filhos do forno i filhos frita. I stwierdziłam, że bailinhos i filhoses tak, ale przebierane imprezy – to nie dla mnie. A w tym roku pomyślałam: karnawał = impreza A przecież imprezy lubię. Lubię spotykać się ze znajomymi, lubię się dobrze bawić. Koleżanka zaproponowała, żebyśmy w kilka osób się spotkali i poszli na imprezę na Rua de Sāo Joāo. (Która ponoć jest wynalazkiem ostatnich lat, ale bardzo szybka znalazła swoich zwolenników.) I spotkaliśmy się, przebraliśmy się i poszliśmy. Okazało się, że można! I można się dobrze bawić! Ok, tutaj małe wyjaśnienie – dla mnie impreza na ulicy jest ciekawa przez pierwsze dwie godziny. Później robi się nudno, bo ani potańczyć (muzyka pozostawia wiele do życzenia, może dlatego tutaj nikt nie tańczy), ani pogadać (bo za głośno). Ale te dwie pierwsze godziny są warte doświadczenia. Karnawał – co to znaczy? No dobrze, impreza imprezą, ale co to tak właściwie jest, ten karnawał? Szukałam ostatnio informacji o karnawale, żeby opowiedzieć Wam o nim na Facebooku i na Instagramie. No i tutaj, na blogu. Dowiedziałam się, że słowo „karnawał” pochodzi od włoskiego słowa „carnevale”. To słowo ma zaś swoje łacińskie korzenie – oczywiście! Jak przeczytacie, co oznacza, Wasze życie już nigdy nie będzie takie samo. Gotowi? „Karnawał” to z łaciny „usuwać mięso” lub „żegnaj mięso”. Wyobrażacie sobie? Befsztyki rodem z „Madagaskaru” zamiast weneckich masek. Takie przygotowanie do Wielkiego Postu. Zostawię Was z tym wyobrażeniem. Jak dojdziecie do siebie, możecie czytać dalej. Karnawał na Terceirze Jesteście jeszcze, oddychacie? Dobrze, to teraz będzie trochę spokojniej. Też się zagłębimy w historię, ale trochę bliższą. Końcówka XIX w./ początek XX w. W tym czasie z tradycyjnych pokazów tanecznych, popularnych wówczas w całej Europie, wyewoluowały grupy znane dziś jako bailinhos. Są różne teorie na temat tego, jak dokładnie powstały. Jedna z nich mówi, że fabułę do tańców wprowadzili emigranci wracający z Brazylii. Czy właśnie tak było? Pewnie nigdy się nie dowiemy. Ale miło pomyśleć, że tutejsze zwyczaje mają coś wspólnego ze słynnym karnawałem w Rio. Bailinhos – unikalna tradycja Terceiry Wiemy natomiast, że balinhos to tradycja istniejąca wyłącznie na Terceirze. To grupy estradowe przygotowujące przedstawienia specjalnie na okres karnawału. Większość grup złożona jest z 20-24 osób, najczęściej amatorów. Każda grupa pisze swój scenariusz i przygotowuje aranżację do typowej karnawałowej muzyki (rzadziej – pisze własną). Każdy zespół jest też odpowiedzialny za swoje stroje, makijaże, scenografię, rekwizyty, logistykę. Nie wspominając już o choreografii i reżyserii. Próby zaczyna się kilka tygodni wcześniej. Wszystko po to, żeby podczas karnawału przez cztery dni grać przed tysiącami ludzi. – Pedro, wy tu na tej wyspie w ogóle byście nie pracowali, tylko ciągle jakieś imprezy przygotowywali!– A ty wiesz, ile to pracy, przygotować taką imprezę?? O czym mówią bailinhos? Przedstawienia bailinhos cieszą się olbrzymią popularnością. Ok. 60 różnych grup odwiedza corocznie ok. 40 ośrodków kultury zlokalizowanych na całej wyspie i gra przed tysiącami osób. O czym opowiadają? O wszystkim, co w danym czasie dotyka lokalną i międzynarodową społeczność. Może się pojawić temat rządu, służby zdrowia, uprzedzeń rasowych, tanich linii lotniczych. Przedstawiane są też takie kwestie, jak homoseksualizm, równouprawnienie, zdrada, alkohol, ograniczony transport w archipelagu, rywalizacja pomiędzy wyspami, polityka, niewydolność sądów, spory sąsiedzkie, zmiany klimatyczne. I wiele, wiele innych. Zrozumieć bailinhos to zrozumieć wyspę Żeby zrozumieć dobrze bailinhos, trzeba po pierwsze dobrze mówić po portugalsku, po drugie – rozumieć lokalną społeczność. Żarty są często proste, ale trafiające w to, co interesuje odbiorców. Z tych przedstawień można doskonale wyczytać, czym żyje społeczność wyspy. To lustro rzeczywistości, warto w nie zajrzeć. W artykule „Carnaval na Terceirze” pisałam o tym, jak bardzo mnie dziwił na początku brak jakiegokolwiek planu i „rozkładu jazdy” przedstawień. Dziś już mnie to nie dziwi. Dziś widzę, że to jest część kultury. Podobnie jak jeżdżenie za jedną grupą bailinhos jak za ulubionym zespołem rockowym. Czy jedzenie bifany, bobu i filhoses w przerwach. Przedstawienia bailinhos to największe „zgromadzenie” teatru powszechnego w języku portugalskim w całym świecie. A to wszystko na małej wyspie. Na karnawał czeka się cały rok Mieszkańcy wyspy w trakcie karnawału świętują ochoczo Dia de Amigos, Amigas, Compadres i Comadres, od niedawna popularne są również bailinhos osób starszych, które odbywają się przed głównym weekendem karnawału. Ale to te 4 ostatnie dni są najważniejsze. Czeka się na nie cały rok. Świętowanie karnawału zaczyna się w ostatnią sobotę przed Środą Popielcową i kończy we wtorek, w polskie Ostatki. Wtorek jest dniem wolnym od pracy. Wyobrażacie sobie? Dostać wolne tylko po to, żeby odespać imprezę. Jest to jakiś pomysł. Kiedyś robiono imprezy karnawałowe w zamkniętych przestrzeniach. Teraz w sobotę i w poniedziałek jest impreza na świeżym powietrzu, na Rua de Sāo Joāo w Angrze. Wszyscy przychodzą w fantazyjnych strojach i bawią się przy dźwiękach muzyki (jak wspomniałam, wiele pozostawiającej do życzenia, ale niewielu osobom zdaje się to przeszkadzać). Można spotkać piratów, marynarzy, postaci z bajek, herosów, księżniczki, zwierzęta, księży, rycerzy, żołnierzy, policjantów, pawie, baletnice, potwory, kościotrupy… Mogłabym tak długo wymieniać, ale myślę, że jest to już jasne. Jedynym ograniczeniem jest Twoja wyobraźnia. A przez wszystkie cztery dni (długie wieczory, a w sobotę i poniedziałek również noce, aż do świtu) ludzie zbierają się w ośrodkach kultury i oglądają bailinhos. Są tam nie tylko po to, żeby zobaczyć przedstawienia, ale też po to, żeby spotkać się ze znajomymi, porozmawiać, pośmiać się, zjeść coś dobrego. Karnawał zwiastuje koniec zimy Kiedyś karnawał był celebrowany jako pożegnanie z okresem zabawy i przywitaniem Wielkiego Postu. Dziś już nie ma aż

Carnaval na Terceirze

Carnaval na Terceirze, czyli wielki karnawał na małej wyspie. Carnaval (czyli karnawał) jest jednym z wydarzeń, na które mieszkańcy wyspy czekają przez cały rok. A ledwo się skończy – leczą przeziębienie i czekają na następny. I następny. I następny. To tradycja, której zdecydowanie warto się przyjrzeć. Przeprowadzę Was przez nią moimi oczami. To read an English version of this article click HERE. „Musisz iść na karnawał!” – słyszę. Ale jak to „muszę”? Karnawał jak karnawał, każda okazja do świętowania jest dobra, a ja w tej chwili nie mam ochoty świętować. No i jak to – że karnawał trwa od soboty aż do wtorku? I że wtorek (polskie Ostatki) to niby dzień wolny tylko dlatego, że jest impreza? I część instytucji publicznych ma też wolny poniedziałek? No jak to? Ale dobrze. Zakładam skórzaną sukienkę, maluję czarną pajęczynę wokół oczu i wychodzę. Później słyszę, że mój strój bardziej pasował do Halloween niż do karnawału. Że to na Halloween jest mrocznie, a na karnawał dziko i kolorowo. Ale nie szkodzi, idę sprawdzić, wokół czego tyle zamieszania. Przed wyjściem z baru znajomego jeszcze widzę chłopaka w różowej baletowej spódniczce i różowych tiulowych skrzydłach. Wychodzę. Idę na Rua de São João. A tam impreza na całego. Rua de São João to jedna z ulic prowadzących od głównej Rua da Sé do mariny w Angrze. Podczas karnawału (podobnie jak podczas Sanjoaninas) staje się imprezowym centrum wyspy. Wszyscy, którzy kochają zabawy kostiumowe, docierają właśnie tutaj. Zwłaszcza w ostatnią sobotę i… poniedziałek karnawału. Tak, poniedziałek – w końcu wtorek jest wolny i można odespać. Stworzenie wymyślnego, oryginalnego kostiumu to wyzwanie, którego wiele osób z radością się podejmuje. Kombinują, kupują, zamawiają, szyją, dziergają, tną, kleją, malują… Im bardziej wyraziście i kolorowo, tym lepiej. Na ulicach widać czarownice, piratów, żaby, rycerzy, drzewa, a nawet Fridę Kahlo. „To po to w sklepach te kostiumy Spidermana i pokojówki, i maski, i kapelusze w przeróżnych kolorach i kształtach” – myślę. I obserwuję grupki roześmianych ludzi, którzy bawią się, jakby to była najlepsza impreza ich życia. Kto wie, może jest. Kolejna najlepsza będzie w poniedziałek. Kolejna – podczas Sanjoaninas. A potem znów karnawał. Chodzę i przyglądam się ludziom. Sama jestem w nastroju mało zabawowym, to w końcu luty 2017, początki mojego pobytu na wyspie, kiedy jeszcze nie wiem, co i jak, za to czuję, jak bardzo jestem inna. Niby na ulicy jest tłum, ale jakoś nie umiem się w tym tłumie zgubić. Wracam do domu z poczuciem, że to fantastyczna tradycja, ale nie moja. Może kiedyś się do niej przekonam, może nie. Ale na pewno jest to impreza, którą warto zobaczyć. Za to bailinhos podbijają moje serce. O bailinhos też mówią wszyscy wokół. I wszyscy się dziwią, że nie wiem, co to jest. Cóż, to tradycja typowa dla Terceiry, więc nic dziwnego, że jej nie znam. Ale szybko poznaję. Bailinhos to grupy teatralno-muzyczno-taneczne, złożone głównie z amatorów, które są tworzone specjalnie na okres karnawału (ostatni weekend, od soboty do wtorku). Autorskie scenariusze, muzyka, układy choreograficzne, specjalnie szyte kostiumy we wszystkich kolorach tęczy, długie weekendowe i wieczorne próby… To wszystko po to, żeby przez cztery dni jeździć od ośrodka kultury do ośrodka kultury i komentować ze sceny współczesną społeczną i polityczną rzeczywistość. Zarówno lokalną, zrozumiałą tylko dla mieszkańców wyspy czy wręcz gminy, jak i ogólnoświatową. Czasem w grupach znajdują się profesjonaliści, ale zwykle bailinhos zostają osoby, które mają swoje inne prace i zajęcia – i tylko na okres karnawału przywdziewają barwny kostium i wchodzą na scenę. Niektórzy niezmiennie co roku od dwóch dekad. Albo i dłużej. Bo to zajęcie, które wciąga. Zanim to jednak nastąpi, bailinhos czekają długie tygodnie przygotowań. Karnawał to wydarzenie na tyle ważne, że w szkołach przekładają terminy sprawdzianów z jego powodu! Moje pierwsze zetknięcie z bailinhos składa się głównie z pytań zaczynających się od „Ale jak to?” Ale jak to nie ma żadnego harmonogramu? Ale jak to nie wiadomo, kiedy przyjedzie następna grupa? I kto będzie tą następną grupą? Ale jak to nie macie pojęcia, ile będzie trwało? Ale jak to macie jedzenie i picie, i koce? Naprawdę macie zamiar siedzieć tu od popołudnia aż do rana?? Podczas pierwszego spotkania z bailinhos nie rozumiałam nie tylko ani słowa ze sceny, ale też nie rozumiałam całego kontekstu kulturowego. W małych i większych ośrodkach kultury ludzie przychodzą jak najwcześniej, zajmują sobie miejsca, obkładają się kocem i siedzą faktycznie od popołudnia aż do świtu. Oglądają przedstawienie za przedstawieniem, komentują, porównują do tego, co dana grupa pokazała w zeszłym roku. Zastanawiają się, którzy bailinhos są w tym roku najciekawsi, oceniają scenografie i kostiumy, czekają z niecierpliwością, aż na scenie pojawi się ich sąsiad, córka albo sprzedawca ryb. Chodzą do baru na bifany i częstują się nawzajem ciastkami. Tak, przy każdym ośrodku kultury na czas karnawału jest otwarty bar, w którym można kupić bifanę (wspominana już przeze mnie kilka razy bułka z kotletem, absolutny hit każdego wydarzenia), piwo oraz inne napoje i przekąski. Poza tym, każdy jest zazwyczaj dobrze zaopatrzony w chipsy, ciastka i oranżady. Karnawał to nie jest czas na zdrowe odżywianie, zresztą na wyspę niestety jeszcze ten trend nie dotarł. Na karnawał docierają za to liczne bakterie i wirusy. Nic dziwnego, że po całonocnych imprezach na ulicach i siedzeniu do rana na salach pełnych ludzi duża część osób później chodzi i kaszle, kicha i kuli się z zimna. Niektóre osoby, chcąc uniknąć choroby, wybierają oglądanie występów bailinhos w wygodnym fotelu we własnym domu. Tak, niektóre występy są nadawane na żywo przez lokalną telewizję. To nie to samo, co uczestniczenie w tym wielkim wydarzeniu społecznym na żywo, ale zawsze jest to opcja dla tych, którzy nad emocje na żywo przekładają swój komfort i zdrowie. Lub po prostu nie mają możliwości wyjścia z domu. Ale wracając do moich „Ale jak to?” – to wszystko, czego nie byłam pojąć przy pierwszym moim zetknięciu z bailinhos, stało się całkowicie normalnym już w następnym roku. Nuciłam do karnawałowych piosenek lecących w kółko w radiu, siedziałam ze znajomymi na twardej ławce w ośrodku kultury, śmiałam się z lokalnych żartów, głośno klaskałam w rytm skocznej muzyki i komentowałam wyjątkowo piękne

Dia de Amigos, czyli Dzień Przyjaciół na Azorach

Dia de Amigos, Dia de Amigas

Dia de Amigos, Dia de Amigas, Dia de Compadres, Dia de Comadres… Na Azorach wyjątkowo intensywnie świętuje się ostatnie cztery czwartki karnawału. Dzień Przyjaciół, Dzień Przyjaciółek, Dzień „Współojców” i Dzień „Współmatek” to święta wyjątkowe, typowe dla archipelagu azorskiego. I nadal ważne, szczególnie te dwa pierwsze. A jak to się zaczęło? To read an English version of this article click HERE. Historia obchodów tych świąt ma prawdopodobnie około 100 lat. Sąsiedzi gromadzili się, żeby przygotować kukurydzę, pszenicę i inne zboża na zbliżające się Festas do Espirito Santo, czyli uroczystości ku czci Ducha Świętego. Żeby się nie nudzić, zajmowali sobie czas poezją i przyśpiewkami. Więzi między sąsiadami zacieśniały się, a wiersze i utwory muzyczne coraz chętniej wychwalały przyjaźń. Po jakimś czasie tradycyjne przygotowania do Festas do Espirito Santo przestały mieć aż takie znaczenie. Spotkania w niewielkich grupach zastąpiono organizacją na poziomie gminy. Przyjaciele i znajomi nadal jednak chętnie się spotykali. Wartością stało się wspólne spędzanie czasu i celebrowanie znajomości. Dziś Dzień Przyjaciół i Dzień Przyjaciółek są jednymi z najchętniej obchodzonych świąt na Terceirze. Czwarty czwartek przed końcem karnawału to Dzień Przyjaciół. Wszystkie panie zostają w domu, a na ulice wyspy wylegają grupy panów. Grupy te mogą liczyć zarówno trzy osoby, jak i trzydzieści – wedle zasady „przyjaciel mojego przyjaciela jest moim przyjacielem”. Takie spotkanie to okazja do wyrwania się z rutyny codziennego życia, do psychicznego odpoczynku i zobaczenia się z tymi, z którymi czasem nie widziało się od długiego czasu. A dla lokalnych lokali gastronomicznym – dla podbudowania swojego budżetu. Trzeci czwartek przed końcem karnawału należy do pań. Często fantazyjnie, karnawałowo ubrane grupy kobiet świętują Dzień Przyjaciółek, podobnie jak panowie, w restauracjach, barach i innych miejscach, gdzie można zjeść i wypić coś dobrego, a czasem potańczyć lub… pokibicować striptizerowi w jego pokazie. Tak, tak, striptiz na katolickich, konserwatywnych w poglądach wyspach to nie jest nic zaskakującego i często towarzyszy Dia de Amigos i Dia de Amigas. Jeszcze nie rozwikłałam zagadki, jak to jest możliwe, ale… stojący na ulicy automat z prezerwatywami, lubrykantami i testami ciążowymi na pewno stanowi element tej samej układanki. Dzień Współojców i Współmatek są bardziej spokojne. Zazwyczaj upamiętniane sms-em z pozdrowieniami czy drobnymi słodkościami. Ale, ale – kim jest w ogóle współojciec? Kim jest współmatka? „Współojciec” i „współmatka” to moje tłumaczenia, będące kalkami językowymi. Myślę, że w tym przypadku kalki najwierniej oddają sens tych funkcji. Współojcowie i współmatki to grupy osób tej samej płci, które mają duży wpływ na wychowanie nowego członka społeczeństwa. Współojcowie to najczęściej ojciec i ojciec chrzestny danego dziecka, współmatki – matka i matka chrzestna. Na wyspach bowiem życie nadal toczy się w grupach. Oczywiście coraz bardziej popularny robi się zachodnioeuropejski indywidualizm, ale większość życia społecznego cały czas opiera się na kontaktach międzyludzkich, zwłaszcza tych wewnątrzrodzinnych. Rodzina to świętość, a przy okazji – wielka pomoc w codziennym życiu. Siostra podrzuci jajka i mleko od krowy, brat – pomarańcze, mama – świeżo upieczone ciasto, kuzynostwo zajmie się dzieckiem przez sobotnie popołudnie – i można funkcjonować. A w kolejną sobotę przejąć kolejkę opieki nad dziećmi kuzynostwa. I podrzucić wszystkim zainteresowanym fasolę z ogródka za domem. Fasoli za domem nie mam, ale w grupie przyjaciół faktycznie funkcjonuję. A Dia de Amigas świętowałam na wyspie już trzy razy. Jest co świętować! Przecież przyjaźń to jeden z najpiękniejszych wynalazków ludzkości! Dia de Amigas to lokale wypełnione po brzegi pełnymi dobrej energii kobietami, to ulice pełne rozgadanych spacerowiczek, to samochody, w których widać roześmiane damskie twarze… Dobrze widzieć tyle radości w jednym momencie. A jeszcze lepiej – dać się tej radości ponieść i naładować sobie nią baterie na kolejne dni. A gdyby zabrakło, wiecie – telefon do przyjaciela. Albo przyjaciółki!

Dia de Amigos, i.e. Friends’ Day in the Azores

Dia de Amigos, Dia de Amigas

Dia de Amigos, Dia de Amigas, Dia de Compadres, Dia de Comadres… The last four Thursdays of the Carnival are extremely intensely celebrated in the Azores. Boyfriends’ (Male Friends’) Day, Girlfriends’ (Female Friends’) Day, Cofathers’ Day and Comothers’ Day are exceptional holidays, typical of the Azores archipelago. And still important, especially the first two. And how did it start? The history of celebrating these holidays is probably about 100 years old. The neighbors were gathering to prepare corn, wheat and other grains for the upcoming Festas do Espírito Santo, a celebration in honor of the Holy Spirit. In order not to get bored, they amused themselves with poetry and chants. Bonds between neighbours strengthened, and poems and musical pieces more and more eagerly praised friendship. After some time, traditional preparations for the Festas do Espírito Santo stopped having such meaning. Meetings in small groups were replaced by an organization at the commune level. Friends and acquaintances, however, were still eager to meet. Spending time together and celebrating friendship has become a value. Nowadays, Boyfriends’ (Male Friends’) Day and Girlfriends (Female Friends’) Day are one of the most celebrated holidays in Terceira. The fourth Thursday before the Carnival is Boyfriends’ Day. All the ladies stay at home, and groups of gentlemen come out on the streets of the island. These groups can include both three people and thirty – according to the principle „my friend’s friend is my friend”. Such meetings are an opportunity to break free from the routine of everyday life, to rest mentally and see those who have not seen each other for a long time. And for local dining outlets – to build up their budget. The third Thursday before the end of the Carnival belongs to ladies. Often fancifully, carnival-dressed groups of women celebrate Girlfriends’ Day just like men, in restaurants, bars and other places where you can eat and drink something good, and sometimes dance or… cheer on the stripper in his show. Yes, yes, striptease on Catholic, conservative islands is not surprising and it often accompanies Dia de Amigos and Dia de Amigas. I haven’t solved the puzzle yet, but… the machine on the street with condoms, lubricants and pregnancy tests is definitely part of the same puzzle. The Cofather’s Day and Comothers’ Day Day are more peaceful. They are usually commemorated by a text message with greetings or small sweets. But… who is a cofather? And who is a comother? Well, they are people of the same sex that have a big impact on raising a new society member. Cofathers are most often the father and the godfather of a child, and comothers – the mother and the godmother. On the islands, life still goes on in groups. Of course, Western European individualism is becoming more and more popular, but most of social life is still based on interpersonal contacts, especially those within the family. Family is holiness, and by the way – great help in everyday life. Sister will drop eggs and milk from a cow, brother – oranges, mother – freshly baked cake, cousins will take care of the child on Saturday afternoon – and you can function. And next Saturday, take over the queue to look after the cousins’ children. And give everyone interested beans from the garden behind the house. I don’t have beans behind the house, but I do function in a group of friends. And I celebrated Dia de Amigas three times on the island. There is something to celebrate! Friendship is one of the most beautiful inventions of humanity! Dia de Amigas means places filled with women full of good energy, it means streets full of chatty strollers, it means cars with smiley women faces… It’s good to see so much joy in the same time. And it’s even better to let yourself be carried away by this joy and to recharge your batteries with it for the next days. And if it ran out, you know – a phone call to a friend. Or a girlfriend!