Capinha, tourada i byki, czyli terceirska tradycja od kuchni

capinha, capinhas, bull, byk, byki, touro, touros, tourada, tourada, festival de capinhas, festiwal, festiwal capinhas, festival, arena, Joao, João, Joao Ramos, João Ramos,

Capinha, tourada i byki, czyli terceirska tradycja od kuchni Pisałam Wam niedawno, że wzięłam udział w wydarzeniu, w którym nie spodziewałam się uczestniczyć. Ktoś zgadł, że to coś związanego z bykami. To coś – to był Festival de capinhas. Festiwal capinhas. Zaczęło się od tego, że mój znajomy, João, powiedział: „W piątek mamy festiwal capinhas, chcesz przyjść?”   To read an English version of this article click HERE. Ku własnemu zdziwieniu – chciałam. Oglądałam swobodnie biegające po arenie byki i capinhas [czyt. kapińjasz], czyli osoby, które – jak się tu zwykło mawiać – bawią się z bykami. W tym mojego znajomego, João. Zrozumiałam, co tylu mieszkańców Terceiry może widzieć w tego typu wydarzeniach. Adrenalina i emocje Pojawia się podziw dla byków i dla capinhas. Adrenalina i emocje, które idą w górę jeszcze bardziej, kiedy byk przeskakuje przez barierki. Albo kiedy na środku areny widzi się kogoś znajomego. Spoglądającego prosto w oczy biegnącego na niego byka. Byłam już na kilku tradycyjnych terceirskich touradach à corda. (To wydarzenia, podczas których byki biegają po ulicach; pisałam o tym dokładniej w artykule „Tourada à corda”). Ale na festiwalu capinhas byłam po raz pierwszy. Nawet musiałam dopytać, kim są capinhas, nie znałam tego słowa. Dowiedziałam się, że capinhas to osoby, które podczas tourad pojawiają się na drodze biegu byka i zwracają na siebie jego uwagę. Drażnią go, wołają w inne miejsce. Używają do tego płachty, parasolki albo rąk. Tak, rąk. Niektórzy kładą je na głowie byka i zataczają z nim kółka. Mój znajomy João znany jest wielbicielom tourad właśnie jako capinha Po festiwalu pomyślałam, że może Was zainteresować, jak wygląda „świat byków” od środka. W końcu wiele osób przylatuje na Terceirę właśnie ze względu na tourady! Przeprowadziłam więc wywiad z João i dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy. Jak to się zaczęło? Siadamy i zaczynamy rozmawiać. Na początek pytam João o jego historię z touradą i z bykami. „Jestem z Terceiry, byki mam we krwi” – odpowiada. I zaczyna mówić o tym, że już jako dziecko chodził na tourady, żeby oglądać na nich swojego dziadka. Jego dziadek był capinhą, on też chciał. Zawsze był ciekaw, jak to jest – stanąć z bykiem oko w oko. Aż w końcu nadszedł ten pierwszy raz. „Poszedłem raz – i tak już zostało”. Pytam João, jaka jest rola capinhas podczas tourady „Capinha ma za zadanie ożywić touradę. Bez capinhas nie ma tourady. Byk biega w tę i z powrotem na ulicy, nic się nie dzieje. Osoby, które lubią tourady, lubią też capinhas i to, co robimy. Rolą capinhas jest zabawienie uczestników tourady”. Nigdy o tym w ten sposób nie myślałam. Wydawało mi się, że capinhas chodzą na tourady bardziej dla siebie niż dla widowni. A tu niespodzianka. Chociaż nie da się zaprzeczyć, że w tej roli pojawiają się osoby, które lubią adrenalinę. „Czujemy adrenalinę. Wystrzał z racy – i po prostu się to czuje. Bawimy się z bykiem, ale to niebezpieczna zabawa. Czujemy oddech byka blisko siebie. To niebezpieczeństwo, ale takie… dobre niebezpieczeństwo.” Żeby zostać capinhą, trzeba po prostu chcieć I pojawić się na touradzie. Nie trzeba nikogo uprzedzać, tourada to wydarzenie otwarte dla wszystkich. Wiele nowych osób zwraca się jednak z prośbą o pomoc do capinhas lepiej obeznanych w temacie. Byk potrafi ważyć nawet tonę, budzi strach i respekt. Początkującym śmiałkom towarzyszą więc czasem capinhas z większym doświadczeniem. Turystom czasem też, ale to zwykle turyści zostają ranieni przez byka. Bo nie wiedzą, jak się zachować. A przypominam (patrz: artykuł „Tourada à corda”), że ubezpieczenia nie obejmują szkód wyrządzonych przez byka. Dla własnego bezpieczeństwa zostawcie więc zabawy z bykiem osobom z większym doświadczeniem. Podstawową zasadą na touradach jest bezpieczeństwo Ludzi i byków. Capinhas bawią się z bykiem, biegają. Ale kiedy widzą, że byk jest bardzo groźny, nie ryzykują życiem. „To nie jest nasze źródło utrzymania” – mówi João. „Idziemy na touradę, żeby się dobrze bawić i zabawić publiczność, ale każdy z nas chce wrócić do domu. Co innego profesjonaliści, np. w Hiszpanii. Całe ich życie to byki. My idziemy do swojej pracy, wychodzimy z niej wieczorem i idziemy na touradę. I chcemy wrócić z tourady cali i zdrowi. Miałem już cztery poważne wypadki, raz zaliczyłem uderzenie w głowę i straciłem przytomność. Im mniej wypadków, tym lepiej.” Dopytuję o byki. Dowiaduję się, że capinhas i organizatorzy tourad dbają również o bezpieczeństwo byków. Kiedyś zdarzało się, że byk uderzył rogiem w mur, złamał róg i biegł dalej. Teraz już nie, teraz w takiej sytuacji byk jest natychmiast zabierany z ulicy i opatrywany. João opowiada też, że kiedy capinhas widzą, że ktoś z publiczności naraża byka na niebezpieczeństwo, natychmiast reagują i odciągają byka w inną stronę. „Chcemy bezpieczeństwa również dla byka, nie tylko dla siebie. Byk też ma swoje prawa.” Zaczynam się zastanawiać, jak capinhas przygotowują się do tourad Słyszę, że ich jedynym przygotowaniem są ewentualne „tourady” z krowami – matkami byków. Grenadierzy, czyli hodowcy bydła, chcą wiedzieć, która krowa będzie dobrą matką kolejnego dobrego byka. Dobrego, czyli dużego i odważnego, którego z dumą będzie można wystawić na touradzie. Zapraszają więc capinhas na takie „krowie tourady”. Capinhas trenują, a grenadierzy dowiadują się, w którą krowę warto zainwestować. Byki na tourady wybiera się jak najlepsze Czasem są to sławne byki. Takie, które wzięły już udział w wielu touradach i wiedzą, jak reagować na capinhas i na innych ludzi na ulicach. Kiedy indziej wybierane są byki, które nigdy wcześniej nie opuściły pastwiska i tourada jest dla nich zupełnie nowym doświadczeniem. Ale często wybór byka na touradę zależy od pieniędzy. Za dobrego byka trzeba dobrze zapłacić. Organizatorzy tourad to zwykle grupy prywatnych osób, które organizują wiele wydarzeń (działających podobnie do opisanych przeze mnie festiwali zup), żeby zebrać pieniądze na touradę. Opłaca im się sprowadzić na touradę dobrego byka. Dobry byk przyciąga uwagę większej liczby osób, a większa liczba osób to lepsza reklama dla organizatorów i większa sprzedaż w taszkach (pisałam o nich w artykule „Tourada à corda”). I wszystko się zgadza. Festiwal capinhas, na który ostatnio poszłam, jest również organizowany przez prywatne osoby Dokładniej mówiąc – przez grupę capinhas. To oni rezerwują arenę, wynajmują policję, lekarza, zajmują się promocją

Tourada à corda

Tourada à corda, fot. Davide Tognini

Tourada à corda, czyli opowieść o tym, jak byki biegają po ulicach Byłam z kolegą-Polakiem, który był na Terceirze na Erasmusie, na touradzie. Kolega wypatrzył w tłumie kogoś w koszulce Legii. Mówi mi: „Milena, zobacz, tam jest jakiś koleś w koszulce Legii!” Ja, wielce ogarnięta, spytałam go, jak wygląda koszulka Legii. Wytłumaczył, wypatrzyłam człowieka, o którym mówił, i po chwili wahania stwierdziliśmy: „Idziemy!” To read an English version of this article click HERE. Niedaleko stała tasca (czyt. taszka; to taki foodtruck, widziany tu głównie przy touradach i innych imprezach okolicznościowych), w której zaopatrywał się nasz rodak. Powiedzieliśmy mu „Dzień dobry” i zaczęliśmy rozmowę. „Co cię sprowadziło na Terceirę?” „Przyjechałem na Terceirę specjalnie po to, żeby zobaczyć byki!” – odpowiedział nasz rozmówca. Zadziwił nas tym niezmiernie. Słuchaliśmy dalej: „Dowiedziałem się w zeszłym roku, że na Azorach są biegi byków, i chciałem je zobaczyć. Kupiłem więc sobie bilet na Azory i poleciałem, ale dotarłem na São Miguel. I dopiero na miejscu się dowiedziałem, że powinienem lecieć na Terceirę. To w tym roku przyleciałem tutaj”. Byłam bardzo zaskoczona tym, że ktoś przeleciał przez pół Europy i pół Atlantyku po to, żeby zobaczyć, jak byki biegają po ulicach, ale jak tak sobie później pomyślałam o reakcjach różnych moich znajomych na ten ewenement – przestałam się dziwić. Touradas à corda to zdecydowanie jeden z wyróżników Terceiry. Byki na ulicy to tutaj codzienność Przynajmniej od 1 maja do 15 października. Wspominałam o tym w tekście Terceira – Mój rok na środku Atlantyku. W tym okresie niemal codziennie w jednym lub kilku miejscach jednocześnie odbywają się tourady. Oznacza to, że byki, które standardowo widać tłumnie na polach i pastwiskach (zaraz obok krów, których jest na Azorach więcej niż ludzi), wychodzą „na ulicę”. I mniej lub bardziej chętnie spotykają się z tłumem zgromadzonych specjalnie z ich powodu ludzi. Tourada à corda to wydarzenie, które jednoczy społeczność To powód do spotkania, do porozmawiania, do wspólnego spędzenia czasu. Zagubieni wędrowcy znajdą miejsce na czyimś murze czy nawet podwórku. W takim momencie nie ma różnic między ludźmi – wszyscy chcą być bezpieczni i mieć jak najlepszą perspektywę. Spotkać znajomych, pośmiać się, wstrzymać oddech. Pobyć ze sobą w tym ekscytującym momencie. Na czym polega tourada à corda? No dobrze, to o co tu tak właściwie chodzi? Otóż tourada à corda polega na tym, że wzdłuż ulicy biegnie byk, trzymany na linie przez dwie grupy składające się każda z 3-5 mężczyzn, zwanych pastores (pasterze). Byk jest zazwyczaj dojrzały i zaprawiony w bojach (choć zdarzają się też młodsze i niezaznajomione z tematem), a pastores – wytrzymali i spragnieni adrenaliny. I ubrani w białe koszule, szare lub czarne spodnie i czarne kapelusze. Byka drażnią śmiałkowie wyposażeni często w parasolki lub płachty, a całe widowisko ogląda ludność zgromadzona na okolicznych podwórkach i płotach. Jak się zachowywać na touradzie Zanim wspomnę Wam o tradycji, jaką jest quinto touro i która wiąże się z wielką gościnnością mieszkańców Terceiry i jednoczeniem społeczności, może kilka słów o tym, jak się zachowywać na touradzie i jak wyglądają kwestie techniczne z nią związane. Po pierwsze – dbajcie o swoje bezpieczeństwo Jeśli Wam zdrowie i życie miłe, lepiej uważajcie. Sprawdźcie wcześniej, gdzie dokładnie i o której odbywa się tourada, i pojawcie się tam co najmniej pół godziny wcześniej. Tourada może być ekscytującym, ale też groźnym wydarzeniem. Z perspektywy technicznej – ubezpieczenia nie pokrywają pierwszego stopnia spotkań z bykiem. Jeśli coś Wam się stanie, jest to wyłącznie Wasza wina, więc lepiej zadbać o siebie zawczasu i znaleźć miejsce, w którym będziecie na pewno bezpieczni. Po drugie – zostawcie samochód daleko Zostawcie samochód daleko (zwykle i tak nie będzie już miejsc blisko, całe okoliczne drogi będą zastawione) i przyjdźcie na miejsce tourady pieszo. Dlaczego? Ano dlatego, żeby przypadkiem Waszym samochodem nie zainteresował się byk. Żadne ubezpieczenie Wam tego nie pokryje. Tourada nie powinna się zacząć, jeśli są na jej trasie pojazdy, ale lepiej nie ryzykować. Po trzecie – znajdźcie sobie odpowiednie miejsce Byk zwykle biegnie po ulicy, która ma ok. 500 m długości. Jeśli chcecie mieć dobry widok, musicie znaleźć sobie miejsce albo wzdłuż tej ulicy, na bezpiecznym (wysokim!) murze albo za jakimś ogrodzeniem. Większość ogrodzeń jest w tym czasie zabezpieczona deskami – dotyczy to zarówno prywatnych posesji, jak i taszek, czyli wspomnianych foodtrucków, które cieszą się niezwykłą popularnością w trakcie tourad. (Dygresja – w taszkach kupicie piwo, lokalne likiery i aguardente, czyli tutejszy bimber, jak również bifany, czyli bułki z kotletem – najpopularniejszy lokalny fast-food – i znajdziecie wystawione do przegryzienia orzeszki ziemne, oliwki i ziarna łubinu. Właściciele taszek często sami częstują swoich gości piwem i niechętnie przyjmują odmowę). Jeśli nie wiecie, gdzie się schować – zapytajcie kogoś. Nawet jeśli nie będzie mówić po angielsku, i tak Wam wskaże bezpieczne miejsce. A jeśli byk jest już na wolności, z Wy jeszcze nie znaleźliście się w polu jego biegu – zostańcie tam, gdzie jesteście. Na końcu „trasy” byka jest policjant i trzy białe linie. Zostańcie za trzecią, która oznacza strefę bezpieczeństwa. Oczywiście o ile byk się nie zerwie z liny itp. itd., ale to już inna historia. Po czwarte – słuchajcie znaków dźwiękowych W touradzie biorą udział 4 byki, ale nie są one wypuszczane jednocześnie. Wszystkie byki czekają w klatkach na swoją kolej i są wypuszczane pojedynczo. Wypuszczenie byka z klatki obwieszczane jest jednym wystrzałem z racy. W takim momencie powinniście być w bezpiecznym miejscu. Byk biega ok. 15-30 minut, następnie jest prowadzony z powrotem do klatki. Kiedy byk jest już z powrotem w klatce, usłyszycie dwa wystrzały z racy. Obwieszczają one początek przerwy, która trwa zwykle ok. 10-15 minut. Podczas przerwy można się przejść czy pożywić w okolicznych taszkach. Kolejny byk – kolejny pojedynczy wystrzał z racy. I tak aż do czwartego. Po czwartym – tyle wystrzałów, ile rac zostało strzelającym. Z życia wzięte To może tak dla zobrazowania wszystkiego powyższego – w maju poszłam ze znajomymi na touradę w São Mateus. Nie byliśmy pewni, o której jest tourada ani gdzie dokładnie, dotarliśmy na miejsce „mniej więcej o czasie, mniej więcej tam, gdzie trzeba”. Widzieliśmy mnóstwo ludzi i wiedzieliśmy, że to musi być