Trzy czynne wulkany na Terceirze

Trzy czynne wulkany na Terceirze, a 26 w sumie na całych Azorach. Z tego – 8 podwodnych. Zdecydowałam się Wam powiedzieć o wulkanach i trzęsieniach ziemi na Azorach. Dlaczego? Po pierwsze dlatego, że Azory to wyspy wulkaniczne. Gdyby nie wulkany, nie byłoby Azorów. Po drugie – czasem słyszę pytania, kiedy była ostatnia erupcja i czy się nie boję. Na to drugie pytanie odpowiem na koniec. Najpierw trochę faktów. To read an English version of this article click HERE. Najwięcej aktywnych wulkanów, bo aż 5, jest na São Miguel – największej wyspie w archipelagu. Na Terceirze są trzy czynne wulkany (nie, Algar do Carvão nie jest uznawany za czynny), podobnie na Faial. Po dwa aktywne wulkany są na Graciosie i na Pico (przy czym wulkan Pico na wyspie Pico to jednocześnie najwyższy szczyt Portugalii, 2351 m n.p.m.). Po jednym czynnym wulkanie mają Flores, Corvo i São Jorge. Na wyspie Santa Maria nie ma żadnych aktywnych wulkanów. Azory położone są na styku trzech płyt tektonicznych: euroazjatyckiej, afrykańskiej i północnoamerykańskiej. Na tym obszarze, dzięki aktywności wulkanów, miliony lat temu powstały Azory. Najstarsza wyspa, Santa Maria, powstała ok. 8,1 miliona lat temu, Terceira – ok. 3,52 miliona lat temu, a najmłodsza wyspa, Pico, ok. 0,27 miliona lat temu. I ta najmłodsza wyspa ma najwyższy szczyt, jak to tak można? Styk płyt tektonicznych oznacza aktywność wulkanów i aktywność sejsmiczną. Położenie na środku oceanu – zależność od oceanu i wiatru. Tym samym historia Azorów to historia wybuchów wulkanów, trzęsień ziemi i sztormów. Azorczycy przez wieki musieli sobie radzić nie tylko ze zmienną pogodą, ale też z kataklizmami. To wpłynęło na ich podejście do życia. Może dzięki temu na Azorach portugalski spokój jest jeszcze bardziej widoczny niż w Portugalii kontynentalnej. Ostatnia erupcja na Terceirze miała miejsce w 1761 r. Była ona poprzedzona zmniejszoną aktywnością fumaroli w Furnas do Enxofre i wstrząsami sejsmicznymi. To jej zawdzięczamy wyjątkowy obszar Mistérios Negros – ten, przez który biegnie mój ulubiony szlak trekkingowy na Terceirze. Ostatnia erupcja w okolicach Terceiry miała natomiast miejsce w latach 1998-2000. Była to erupcja podwodnego wulkanu niedaleko Serrety. Był to nowy, nieznany dotychczas typ erupcji, którą ze względu na lokalizację nazwano serretańską. Ten sam wulkan wybuchł już w 1867 r. niedługo po procesji lokalnej ludności, która modliła się o zakończenie wstrząsów sejsmicznych. Wybuch wulkanu faktycznie przyniósł kres wstrząsom. Do tej pory 31 maja organizuje się tam procesję dla upamiętnienia tych wydarzeń. Ostatnia erupcja lądowa na Azorach miała miejsce w latach 1957-1958 na wyspie Faial. To ta wyspa, która ma trzy aktywne wulkany. Jednym z nich jest właśnie Capelinhos. Wybuch wulkanu Capelinhos powiększył wyspę Faial o ok. 2,5 km kw. Erozja morska sprawiła, że została z tego połowa – i tak dużo. Mimo że erupcja nie miała ofiar śmiertelnych, na zawsze zmieniła życie wielu rodzin. Po tej erupcji Stany Zjednoczone, na mocy porozumienia z Portugalią, wydały w 1958 r. 1500 wiz dla mieszkańców Azorów. Liczba ta się zwiększała, emigranci ściągali swoje rodziny – i do roku 1990 wyemigrowało do Stanów ponad 100 tysięcy mieszkańców Azorów. Niektórzy faktycznie ze względu na brak środków do życia na wyspach, inni – w celach poprawienia swojej sytuacji życiowej. Mogliście słyszeć o roku 1980. W tymże roku miało na Terceirze miejsce trzęsienie ziemi. 1 stycznia 1980 r. było ciepło i słonecznie. Większość rodzin odpoczywała po nocy sylwestrowej na zewnątrz, ciesząc się ładną pogodą. Ich radość nie trwała długo. O godz. 15:42 poczuli wstrząs – 7,2 w skali Richtera. Epicentrum znajdowało się ok. 35 km na południowy zachód od Angry. Trzęsienie ziemi odczuwalne było na Terceirze, São Jorge i Graciosie. 73 osoby zginęły, ponad 400 zostało rannych, co najmniej 2000 osób zostało pozbawionych dachu nad głową. W oczach ludzi widzę lęk, kiedy o tym mówią. Jakby mieli nadal wszystko przed oczami. Zniszczone domy, zawalone dachy, gruz na ulicach. Obraz jak po wojnie. Natychmiast zareagowało wojsko portugalskie i amerykańskie, przysyłając pomoc. Ludzie odbudowywali wszystko, szczególnie najbardziej zniszczoną Angrę, jak Polacy po wojnie Warszawę. Nie mówię Wam tego po to, żeby Was straszyć. Mówię, żebyście mieli lepszy obraz sytuacji. W końcu podróże kształcą wykształconych, jakoś tak to mówił Jacek Walkiewicz. Nie da się poznać miejsca i jego mieszkańców, nie znając historii. To historia wpływa na teraźniejszość. Na sposób życia, sposób myślenia. Na Azorach codziennie są wstrząsy, choć nie codziennie są one odczuwalne. Niektóre są. Koleżanka, która mieszkała na São Miguel, opowiadała o trzęsących się szybach w oknach. Inna o burzy w szklance wody – dosłownie. Ja sama kiedyś odczułam wstrząsy wtórne – i przez dwa kolejne miesiące codziennie sprawdzałam komunikaty. Jak się żyje ze świadomością, że w każdej chwili może coś wybuchnąć? Normalnie. Nie myśli się o tym. Um dia de cada vez – jeden dzień na raz. Ja zawsze powtarzam, że Azory to nie Hawaje. To nawet nie Islandia. Tutaj aktywność wulkaniczna jest mniejsza. Można ją zobaczyć np. w Furnas na São Miguel czy w Furnas do Enxofre na Terceirze. Fumarole, wydobywający się dym, bulgoczące błotka. Element krajobrazu. W końcu to wulkanom zawdzięczamy, że Azory w ogóle istnieją. I nie, nie boję się. Cieszę się, że mam piękny widok. Uśmiech na twarz i do przodu. Um dia de cada vez. Odkryj ze mną wulkany na Terceirze!
Three active volcanoes in Terceira

Three active volcanoes in Terceira, 26 in total in the whole Azores. Including 8 submarine. I’ve decided to tell you about volcanoes and earthquakes in the Azores. Why? First of all, the Azores are volcanic islands. If it wasn’t for the volcanoes, the Azores wouldn’t exist. Second of all, I hear sometimes questions when was the last eruption and if I’m not afraid. I’ll answer the second question at the end. At the beginning, some facts. In São Miguel, the biggest island in the archipelago of the Azores, has the biggest quantity of active volcanoes – 5. In Terceira there three active volcanoes (no, Algar do Carvão is not considered to be active), the same in Faial. There are two active volcanoes both in Graciosa and in Pico (the Mount Pico in Pico Island, 2351 m above sea level, is at the same time the highest mountain of Portugal). In Flores, Corvo and São Jorge they have only one active volcano (one on each of these islands). There are no active volcanoes in Santa Maria Island. The Azores are located on a junction of three tectonic plates: the Eurasian plate, the African plate and the North American plate. On this area, thanks to the volcanic activity, the Azores were created. The oldest island, Santa Maria, has around 8,1 million years, Terceira – around 3,52 million years, and the youngest, Pico, around 0,27 million years. And it’s the youngest island that has the highest mountain, how can it be? The junction of tectonic plates means the volcanic and seismic activity. The location in the middle of the ocean – dependence on the ocean and wind. Thus, the history of the Azores is a history of the volcanic eruptions, earthquakes and storms. The Azorean for centuries had to deal not only with the changing weather but also with cataclysms. It influenced their attitude towards life. Maybe that’s why the Portuguese peace (article only in Polish) is even more visible here than in Portugal mainland. The last eruption in Terceira took place in 1761. It was preceded by lowered activity of fumaroles in Furnas do Enxofre and foreshocks. We owe the area of Mistérios Negros to this eruption – the area of my favourite walking trail in Terceira. The last eruption near Terceira took place in 1998-2000. It was a submarine eruption close to Serreta. It was a new, unknown by then type of volcanic eruption, called later with the name of that village. The same volcano erupted also earlier, in 1867, shortly after a procession, during which local people prayed for the end of the seismic shocks. And in fact, the eruption ceased the shocks. Until now, on the 31st of May there’s always a procession to commemorate those events. The last eruption on land in the Azores took place in 1957-1958 in the island of Faial. It’t that island that has 3 active volcanoes. One of them is Capelinhos volcano. The eruption of Capelinhos enlarged Faial Island by 2,5 sq km. Sea erosion has left half of it – still a lot. Although the eruption didn’t have any fatalities, it’s changed life of many families forever. After that eruption the USA, basing on a bilateral agreement with Portugal, issued 1500 visas for the habitants of the Azores. This number increased, emigrants were bringing to the USA their families – and up to 1990 over 100 thousand Azoreans emigrated to the USA. Some of them due to the lack of livelihood, others – to improve their life situation. You might have heard about the year 1980. In that year there was an earthquake in Terceira. On the 1st of January, 1980, it was warm and sunny. Most of the families were resting after the New Year’s Eve outside, enjoying the nice weather. Their joy didn’t last long. At 3:42 p.m. they felt a shock – 7.2 on the Richter scale. The Epicenter was located around 35 km southwest of Angra. The earthquake was felt in Terceira, São Jorge and Graciosa. 73 people died, over 400 were injured, at least 2000 were left homeless. In the eyes of other people I can see fear when they talk about it. As if they still had all of that in front of their eyes. Destroyed houses, collapsed roofs, debris on the streets. A picture as after a war. The Portuguese and the American army reacted immediately and sent help. People were reconstructing everything, especially the most destroyed Angra, as Polish people Warsaw after the war. I’m not telling it to scare you. I’m telling you that so that you have a better picture of the situation. As a Polish psychologist and speaker, Jacek Walkiewicz, was telling – journeys educate educated people. You can’t get to know a place and it’s habitants without knowing it’s history. It’s the history that impacts the present. It impacts the way of living, the way of thinking. In the Azores there are seismic shocks every day, but not every day you can feel them. Some them you can feel. A friend who used to live in São Miguel was telling about glass shaking in her windows. Another one about a storm in a glass of water – literally. I once felt aftershocks – and for two months was checking seismological messages every day. How do you live with awereness that something can erupt at any moment? Normally. You don’t think about it. Um dia de cada vez – one day at a time. I always say that the Azores are not the Hawaii. Not even Iceland. Here the volcanic activity is lower. You can see it for example in Furnas in São Miguel or in Furnas do Enxofre in Terceira. Fumaroles, smoke coming out, bubbling mud. A part of the landscape. After all, we owe the volcanoes that the Azores exist at all. And no, I’m not afraid. I’m happy because I have a beautiful view. A smile on your face and go ahead. Um dia de cada vez.
Co to jest Terceira?

Co to jest Terceira? To mała portugalska wyspa w archipelagu Azorów, na środku Oceanu Atlantyckiego. To miejsce, w którym zamieszkałam w styczniu 2017 roku. I teraz krótkie wyjaśnienie, skąd ten dzisiejszy temat. Otóż wczoraj wzięłam udział w IV Spędzie Włóczykijów organizowanym przez moich znajomych. Spęd Włóczykijów to spotkanie podróżnicze, które do tej pory odbywało się w gronie przyjacielskim, a w tym roku „wyszło do świata”. Odbyło się w Klubokawiarni ITePe na warszawskim Grochowie. Jako że jestem 4 tysiące kilometrów od Warszawy, nie byłam w stanie tam „podjechać”, ale dzięki uprzejmości organizatorów i gospodarzy, i dzięki wsparciu technicznemu mojej siostry i jej narzeczonego mogłam się tam pojawić online. To była moja pierwsza w życiu prezentacja przeprowadzana zdalnie. Przyznam Wam, że chyba jednak łatwiej jest mi mówić, kiedy widzę odbiorców, ale cieszę się, że mogłam tam być ze znajomymi i w tej formie. Opowiedziałam im o Terceirze. I stąd temat – co to jest Terceira? Kiedy przygotowywałam się do prezentacji, przypomniałam sobie to, co ktoś mi kiedyś powiedział: „Milena, w Polsce o tym, co to jest Terceira, wiedzą chyba tylko Twoi znajomi”. Zastanowiłam się, przyznałam rację i postanowiłam to zmienić. Wczoraj opowiedziałam o Terceirze głównie znajomym, dziś krótko opowiem o niej Wam. Na tym blogu, jeśli wejdziecie w zakładkę Polka na Azorach, znajdziecie dużo tekstów o szczegółach, m.in. listę 10 miejsc, które warto zobaczyć na Terceirze czy podpowiedź, co robić na Terceirze, kiedy pada, a dziś mam dla Was wprowadzenie. Co to jest Terceira? Jak wspomniałam, to mała portugalska wyspa na środku Atlantyku. Leży w archipelagu Azorów, który składa się z 9 wysp. Terceira jest na trzecim miejscu w archipelagu pod względem wielkości i na drugim miejscu pod względem liczby mieszkańców. Ze swoją powierzchnią ok. 400 km kw. stanowi ok. 80% powierzchni Warszawy – co oznacza, że nie jest duża, ale nie jest też tak mikroskopijna, jak niektórzy sobie wyobrażają. Liczba mieszkańców różni się w zależności od źródła, ale z tego, co ostatnio znalazłam, wynika, że mieszka tu ok. 56-58 tys. osób. To średniej wielkości miasto w Polsce. Azory to wyspy wulkaniczne. Widać to na każdym kroku. Krajobraz zdobią stożki wulkaniczne, w tym – najwyższy szczyt Portugalii, Pico, o wysokości 2351 m n.p.m. (czaicie to? ponad dwa kilometry wystające prosto z wody!), który znajduje się na wyspie Pico. Na Terceirze znajduje się wulkan Algar do Carvão – jeden z trzech znanych na świecie, a dwóch dostępnych dla zwiedzających wulkan, którego ściany stożka nie zapadły się, więc można zwiedzać ten wulkan od środka. Są liczne tunele lawowe, są fumarole, czyli miejsca, z których spod ziemi wydobywa się siarka. Na szlaku można znaleźć zastygłą lawę, kawałki obsydianu (tzw. szkła wulkanicznego) czy bomby wulkaniczne. A komunikaty o aktywności sejsmicznej też przypominają, czemu zawdzięczamy istnienie tego pięknego kawałka świata. Nikt tu jednak nie myśli o tym na co dzień. Tylko od czasu do czasu zastanawiamy się ze znajomymi, co właściwie trzeba by zrobić „w razie czego”. Ostatnio koleżanki zaplanowały, że wszyscy zrzucimy się na łódź i „w razie czego” stąd odpłyniemy. Jest to jakaś myśl. Byłam dwa dni temu na wykładzie o tym, kiedy będzie następna erupcja na Terceirze. Był to wykład z okazji 55. urodzin Stowarzyszenia Montanheiros – tego, co to dba o wulkan Algar do Carvão, jaskinie lawowe etc., i organizuje piesze szlaki po Terceirze. Dowiedziałam się, że erupcji nie będzie jutro. Ani w przyszłym roku. Sądząc jednak po statystykach, prawdopodobnie możemy się jej spodziewać jeszcze w tym stuleciu. Jak to mówi stare porzekadło – pożyjemy, zobaczymy. Ale wracając do tego, co to jest Terceira. Terceira to wyspa bardzo, bardzo zielona. Gdzie się nie obrócicie, tam zobaczycie zieleń. Skąd tyle zieleni? Po pierwsze, jest tu bardzo wilgotno (wokół ocean, więc trudno się dziwić) i często pada. Zieleń skądś musi się brać. Po drugie, wulkaniczne gleby są niesamowicie żyzne. Dobrze się tu przyjmuje praktycznie wszystko, co się posadzi. Roślinność jest więc bujna i zachwyca sobą na każdym kroku. Powtarzam od mojej pierwszej wizyty, że jest tu 50 odcieni zieleni. Choć im dłużej mieszkam, tym bardziej widzę, że bliżej liczbie tych odcieni do 500 niż do 50. Terceira to wyspa. To mała wyspa. I w tej chwili nie mówię tutaj o jej wielkości, ale raczej o sposobie życia. To mała wyspa, bo wszyscy się znają. Może nie w 100% wszyscy, ale w tej chwili jest już tak, że jak poznaję nową osobę, na pewno mam już z nią przynajmniej piątkę wspólnych znajomych. Jeśli nie więcej. Na początku mnie to denerwowało. Denerwował mnie brak prywatności. Teraz wiem, że o prywatność trzeba po prostu zadbać, a tym, że wszyscy się znają, można się cieszyć, bo to tworzy takie poczucie wspólnoty i przynależności. Z perspektywy turysty to, że wszyscy się znają i że wszyscy chcą wszystkim pomagać, jest bardzo sympatyczne. Może się zdarzyć, ze zostaniecie zaczepieni na ulicy, kiedy nie wiecie, dokąd iść – i ktoś Was tam po prostu poprowadzi, przy okazji dopytując, skąd jesteście, na ile przyjechaliście i jak Wam się podoba wyspa. I niepewni, czy wymawiają dobrze słowa, wspomną o Lechu Wałęsie, Janie Pawle II i Robercie Lewandowskim. Niektórzy wspomną jeszcze Bońka. Od razu poczujecie się jak w domu! Terceira to raj dla krów. Szczęśliwe azorskie krowy wypasane na azorskich łąkach, z widokiem na Ocean Atlantycki – czego więcej mogą chcieć do szczęścia? Azorskie krowy dają azorskie mleko, z którego produkuje się azorski ser. Znajomy Francuz twierdzi, że jest tego sera mało, ale dla mnie jest wręcz zatrzęsienie. Terceira to nie jest raj dla wegetarian. Wegetarianie mogą iść do jednej knajpy w ogrodzie miejskim lub żywić się samodzielnie. Na Terceirze je się mięso z mięsem i do tego mięso. Fakt, mają mięso dobrej jakości, ale odrobina warzyw zdecydowanie dobrze by im tutaj zrobiła. W knajpach popularne danie to bitoque, czyli sznycel z jajkiem sadzonym, ryż i frytki. Frytki to zapewne surówka, bo przecież ziemniak jest warzywem. Jest też sporo ryb, są owoce morza, jest tradycyjna alcatra, czyli coś a la gulasz. Z wersji bezmięsnych do wyboru zupa-krem (inne rzadko się spotyka) lub surówka. Surówka zazwyczaj składa się z sałaty i startej marchewki. Czasem dochodzi do
Co robić na Terceirze, kiedy pada

Jako że Terceira leży w archipelagu Azorów, całkiem słuszne zdaje się pytanie: co robić na Terceirze, kiedy pada? Pada najczęściej zimą, choć i latem deszcz nie należy do rzadkości – w końcu to środek oceanu. Ale to zima jest „porą deszczową”. I owszem, nie ma tu -30 stopni Celsjusza. Ba, nawet -5 nie ma. Ale centralnego ogrzewania też nie ma, więc na deszcz i niższe temperatury warto się przygotować. (I na ciepłe dni też, bo nawet zimą potrafi tu być piękne słońce i powyżej 20 stopni!) Warto pamiętać o tym, że Terceira to wyspa zielona przez cały rok – a najbardziej właśnie zimą. Pięćdziesiąt (albo i pięćset) odcieni zieleni zachwyca najbardziej między listopadem a lutym. Uwielbiam lato, ale tutejsza zima ma swój urok. I o ile oczywiście dobrze się zwiedza przy ładnej pogodzie, o tyle deszcz nie uniemożliwia zaznajomienia się z wyspą. Oto kilka pomysłów na to, co możesz tu robić, jeśli dopadnie Cię deszcz. 1. Sprawdź pogodę w innej części wyspy! Tak, dobrze widzisz. Wyspa jest mała, ale pogoda w różnych jej częściach może być skrajnie inna. Wiele razy wyjeżdżałam z Angry w dniu przypominającym środek gorącego lata, żeby natknąć się na ulewę i zimno w okolicy Biscoitos – i odwrotnie! Azorczycy mówią, że każdego dnia powinno się mieć ze sobą bikini i kurtkę przeciwdeszczową – i coś w tym jest. Sprawdzenie pogody w innym miejscu wyspy ułatwi Ci strona internetowa Spot Azores z widokiem z kamer internetowych umieszczonych na Azorach. Wystarczy wybrać odpowiednią wyspę i miejsce – i naszym oczom ukazuje się interesująca nas lokalizacja w czasie bieżącym. 2. Wybierz się na szlak! Wiem, że brzmi to jak żart, ale żartem nie jest. Trekking podczas deszczu może być niezapomnianym przeżyciem. Tylko upewnij się, że masz kurtkę przeciwdeszczową z kapturem i wygodne buty – najlepiej impregnowane i antypoślizgowe. I buty na zmianę, bo te, w których będziesz iść, będą całe w błocie. Zabierz też jakąś reklamówkę, żeby wsadzić pod tyłek w samochodzie w drodze powrotnej. Bo tyłek też możesz mieć w błocie. Szlaki, przez które płyną rzeki, po deszczu lub w trakcie deszczu stają się jeszcze piękniejsze – puste przez większość roku koryta rzek (albo może raczej: strumyków) w końcu się zapełniają i przyjemnie szumią. Sama przeszłam kilka szlaków w deszczu i wszystkie dobrze wspominam. W zeszłym roku latem wybrałam się ze znajomymi na jeden. Miał być bez deszczu, ale zaczęło padać. Kiedy przemokliśmy do suchej nitki, nie mieliśmy już nic do stracenia. Śmialiśmy się więc z wody kapiącej z włosów, nosów i kapturów, i szliśmy przed siebie z radością wymalowaną na twarzach. Tutaj znajdziesz listę oficjalnych szlaków na Terceirze: LINK. 3. Wybierz się na samochodowe zwiedzanie wyspy. Wypożycz samochód i objedź wyspę dookoła. I jeszcze dodatkowo – przez środek. Terceira przy każdej pogodzie jest piękna – znajomą z Polski zachwyciła nawet mgła, przy której nie widać prawie nic, ale jest magicznie. Jeśli będziesz pod dachem, deszcz nie będzie Ci aż tak straszny. A że deszczom często towarzyszy wiatr, masz szansę zobaczyć fale, przy których docenisz potęgę oceanu! 4. Odwiedź groty wulkaniczne: wulkan Algar do Carvão i jaskinię Gruta do Natal. Algar do Carvão to jeden z trzech znanych wulkanów na świecie (a dwóch, które są otwarte dla zwiedzających), do których można wejść do środka! Gruta do Natal to zaś tunel lawowy, utworzony przez płynącą lawę. Pisałam o nich więcej w tekście „10 miejsc, które warto zobaczyć na Terceirze”. Polecam! Godziny otwarcia obu miejsc znajdziesz na stronie Stowarzyszenia Os Montanheiros. 5. Wybierz się do Muzeum Wina w Biscoitos. W tej małej, rodzinnej winnicy dowiesz się, w jaki sposób produkowane jest wino na Terceirze, czyli czym różni się lokalna uprawa winorośli od na przykład upraw francuskich. Zobaczysz narzędzia, jakich używało się i używa do produkcji wina, a na koniec będziesz mieć też szansę nabyć butelkę tego pysznego trunku w miejscowym wydaniu. Muzeum znajduje się blisko Junta da Freguesia, czyli czegoś w rodzaju Urzędu Gminy w Biscoitos. Jeśli jedziesz autobusem (autobus nr 1 z Angry, odjeżdża z Bailão), powiedz kierowcy: „Museu do vinho” [czyt. muzeu du wińju] – i wysadzi Cię, gdzie trzeba. Będziesz musiał(a) tylko skręcić w prawo i podejść jakieś 50 metrów. Godziny otwarcia: wt-sb, 13:30-16:00 PS Jeśli masz ochotę na degustację wina, daj mi znać, znam świetne miejsce! 6. Zwiedź Muzeum Angry. Muzeum Angry (Museu de Angra do Heroísmo) to pełen dzień zwiedzania. To nie tylko historia i geografia Terceiry, ale też całych Azorów, a częściowo również Portugalii. Znajdziesz tam również odniesienia do całego świata – bo przecież Portugalczycy swego czasu sporo tego świata zwiedzili. Przy eksponatach znajdują się tabliczki z obszernymi wyjaśnieniami po angielsku. Polskiego jeszcze nie ma, może kiedyś. Przygotuj się na długie godziny zwiedzania – warto! Godziny otwarcia znajdziesz TUTAJ, ale w skrócie: w poniedziałki zamknięte, od wtorku do niedzieli mniej więcej od 10 do 17. 7. Odwiedź kościoły w Angrze. Kościoły to zawsze obiekty, w których można zgłębić architekturę i kulturę danego miejsca. W Angrze Ci ich pod dostatkiem. Oto kilka wartych szczególnej uwagi: Sé Catedral – XVI-wieczna Katedra Najświętszej Maryi Panny, przedstawicielka portugalskiej szkoły architektury i urbanistyki. Dwie wieże, katakumby, skarbiec i pomnik Jana Pawła II obok wejścia. Znajdziesz ją przy głównej ulicy w centrum Angry – Rua de Sé. Godziny otwarcia: pn-pt 8:00-17:30 sb 9:30-18:30 ndz 9:00-12:00 i 17:00-19:00 zamknięte dla turystów w trakcie mszy i uroczystości religijnych Igreja da Misericórdia – Kościół Miłosierdzia, który swego czasu służył za pierwszy na Azorach szpital dla przybywających do portu marynarzy. Jego wejście otwiera się na marinę. Warto zajrzeć tam i spytać, o której danego dnia będzie oprowadzanie po angielsku. UWAGA Kościół zwykle zamknięty, ale można go podziwiać z zewnątrz. Igreja e Convento de São Gonçalo – Kościół i zakon św. Gonzala to najstarszy zakon w mieście, z wysokim chórem, portugalskimi azulejos, czyli tradycyjnymi płytkami, i postacią Chrystusa na srebrnym krzyżu. Mało języka angielskiego, dużo magii. Godziny otwarcia: pn-pt, 9:30-11:30 i 14:00-16:30, sb 9:00-11:30, ndz zamknięte 8. Spróbuj serów z lokalnej fabryki. Terceira to wyspa szczęśliwych krów. Wypasają się wolno na łąkach z widokiem na
Algar do Carvão, czyli wulkan od środka

Już wiele lat minęło od czasu, kiedy po raz pierwszy odwiedziłam wulkan Algar do Carvão. Zapytałam wtedy znajomego: dlaczego nie macie polskich ulotek? Nie odpowiedział. Jakieś pół roku później wybrałam się tam znowu i zapytałam innego znajomego: dlaczego nie macie polskich ulotek? Nie odpowiedział. Za to kiedy wróciłam do Polski (tak, tak, te dwie wizyty to jeszcze przed zamieszkaniem na środku Atlantyku), zapytał mnie któregoś razu: jesteś w stanie przetłumaczyć coś? Zapytałam, co takiego. Ulotkę o Algar do Carvão. Podskoczyłam z radości. Oczywiście, że jestem w stanie! I do tego jestem pełna chęci i zapału do zrobienia tego. Tłumaczenie ulotki zaczęłam od… dowiedzenia się, jak działają wulkany! Jakie są typy wulkanów, jak przebiega proces wybuchu wulkanu, jak się nazywają jego poszczególne części. Tak rozległej edukacji z zakresu geografii nie miałam od kilkunastu lat. W końcu wyedukowana, przygotowana, mogłam zabrać się do pracy. Tłumaczenia. Sprawdzania. Poprawiania. Prośby o sprawdzenie i korektę (Aga, Misza – dziękuję!). Weryfikacji wersji pdf. Prośby o poprawki. Zatwierdzania poprawek. I tak dalej, i tak dalej. Wszystko po to, żeby po kilku miesiącach podróżnicy z Polski mogli na końcu świata cieszyć się polską wersją ulotki. W miejscu absolutnie wyjątkowym. Algar do Carvão to jeden z trzech znanych wulkanów na świecie, które można zobaczyć od środka! Mieści się on na Terceirze w portugalskim archipelagu Azorów, na środku Oceanu Atlantyckiego. Drugi taki wulkan (możliwy do zwiedzenia od wewnątrz) jest na Islandii, trzeci – gdzieś w Azji, ale ten akurat jest niedostępny dla zwiedzających. De facto więc, jeśli chcecie zajrzeć do wnętrza wulkanu, możecie lecieć na Islandię lub na Terceirę. Ja zapraszam oczywiście na Terceirę. Jak wygląda Algar do Carvão? To stożek wulkaniczny, do którego można wejść dzięki specjalnie przygotowanym przez Stowarzyszenie Montanheiros schodom. U góry znajduje się otwór jaskini o wymiarach 17 m x 27 m. Przez niego do wulkanu wpada światło dzienne, które przyczynia się do rozwoju roślinności w tym obszarze. Bujnej i soczyście zielonej roślinności. Wnętrze jaskini ma około 90 metrów wysokości. Na samym dnie znajduje się jezioro z utworzone z wody opadowej. Latem niemal wysycha, zimą jego głębokość sięga kilkunastu metrów. To wszystko można oglądać od środka. Można wejść do wnętrza wulkanu. Ale co właściwie to znaczy – zajrzeć do wnętrza wulkanu? Algar do Carvão jest nie bez powodu jest Regionalnym Pomnikiem Przyrody (tak przy okazji – mieści się na obszarze sieci Natura 2000). Jak w przypadku wymienionych wyżej wulkanów – można w nim wejść do środka stożka wulkanicznego. O co chodzi z tym stożkiem? Otóż normalnie podczas erupcji wulkanu magma wydostaje się z komory magmowej poprzez stożek wulkaniczny na powierzchnię ziemi. Po takim procesie komora i duża część stożka zapadają się, cała przestrzeń wewnątrz zostaje zasypana i tworzy się kalderę – taka duża dziura na szczycie stożka, po której często można spacerować. W Algar do Carvão taki proces nie nastąpił. Dlaczego? Żeby odpowiedzieć na to pytanie, musimy zacząć od początku. Otóż wulkan Algar do Carvão powstał w trakcie dwóch erupcji. Pierwsza erupcja, która miała miejsce ok. 3 tysięcy lat temu, była to erupcja pobliskiego Pico Alto. W tym czasie powstał Pico do Carvão – szczyt nad obecnym wulkanem. Tysiąc lat później nastąpiła druga erupcja. Co się w jej trakcie działo? Otóż magma, kiedy postanowiła zwiedzić powierzchnię Terceiry, najpierw chciała znaleźć wyjście bezpośrednio nad komorą magmową, bo tam miała najbliżej. Niestety albo stety, trafiła nie dość, że na najtwardszą w całej górze skałę (trachyt), to jeszcze wybrała sobie najwyższy szczyt góry. Nie dała rady. Nie poddała się jednak i zaczęła szukać innego rozwiązania. Jako że tuż obok warstwy skalne były o wiele luźniejsze, a na dodatek poukrywane były w nich bańki gazowe z poprzedniej erupcji – tamtędy właśnie magma wydostała się na powierzchnię. Była już jednak zmęczona pierwotnymi poszukiwaniami, więc płynęła o wiele wolniej, pod niższym ciśnieniem. Brak odpowiedniego ciśnienia sprawił, że erupcja nie rozerwała stożka, a cofająca się lawa (magma po wypłynięciu na powierzchnię ziemi przekształca się w lawę) dodatkowo umocniła ściany stożka. Część tych umocnień widać do dziś, część dawno odpadła, ale stożek został. Takim oto sposobem dziś możemy oglądać wulkan Algar do Carvão od środka! A co możemy podziwiać w środku? Stalaktyty i stalagmity z amorficznej krzemionki! To zjawisko na skalę na pewno europejską, a zdaje się, że i światową. Tak jak w Polsce mamy stalaktyty wapienne, tak tutaj – z amorficznej krzemionki. Są olbrzymie, mlecznobiałe i przepiękne. Tworzą je glony, które z przeciekającej przez skały krzemionki tworzą sobie domki. Te niezwykłe formacje to właśnie domki glonów. Nie wiem, jak Wy, ale ja tam bym się nie powstydziła takiego pałacu. Draperie obsydianu i nacieki lawowe Obsydian to kwaśna skała wylewna, która powstaje jako wynik natychmiastowego stygnięcia lawy. Jest złożony niemal wyłącznie ze szkliwa wulkanicznego i znany jako szkło wulkaniczne – ze względu na swoją gładką, świecącą powierzchnię. Znajome próżno szukały obsydianu na Islandii. Na Terceirze, w okolicach Algar do Carvão, są jego całe złoża. A w samym wulkanie stanowi on przepiękną ozdobę ścian. Ściany zdobią też nacieki lawowe. Kojarzycie, jak wylewacie gorącą czekoladę na tort? I tak sobie swobodnie spływa po ściankach? Tak samo sobie spływała lawa po wewnętrznych ścianach stożka. Spływała i zastygała. I my dziś możemy ją podziwiać. Algar do Carvão to również inspiracja dla artystów. Pełne minerałów sklepienia niezmiennie przypominają mi swoją kolorystyką i charakterem obrazy Klimta, a wyjątkowa akustyka przyciąga chętnych do zagrania w tym wyjątkowym miejscu muzyków. W zeszłym roku w wulkanie odbył koncert ukochanej przez Portugalczyków muzyki fado, w tym roku grał w nim sitarzysta. Algar do Carvão to też dom dla roślin i owadów, a nawet ptaków. Zamieszkują go 83 gatunki roślin, w tym – gatunki endemiczne dla Azorów i Makaronezji. Do tego mamy algi, okrzemki, endemiczne żuki, pająki, a także tak oryginalne ptaki, jak na przykład wróbel domowy, kos czy zięba. I wiele innych. Faktycznie jak w domu! Kiedy i jak można zwiedzać wulkan Algar do Carvão? Algar do Carvão jest otwarty dla zwiedzających przez cały rok, ale w zależności od pory roku – w różne dni i w różnych godzinach. Dokładny grafik (i ceny biletów) znajdziecie TUTAJ. I od razu odpowiadam na pytania
10 places worth visiting in Terceira

10 places worth visiting in Terceira When I decided to describe 10 places worth visiting in Terceira, I thought: but there are many more places worth visiting here! Terceira is a small island (around 400 sq. m) but full of beauty. But I realize that not everybody has a privilege to spend here as much time as I do. That’s why I chose “must see” places. And made sure that you won’t spend half a day looking for them. So, shall we start? 1. Volcano Algar do Carvão As it is my favourite place on the whole Island, of course it has to be on the first place. There are plenty of volcanoes on the Azores, but this one is unique. Why? Because you can see it from the inside! From the inside of the volcanic cone! What is it about? In most of the volcanoes, after the eruption the cone collapses and creates a caldera. Here it was different. Here during the second eruption which created the volcano, lava was flowing under such small pressure that as some point it started getting back. When it was getting back, it was strengthening the cone. That’s why the volcano, apart from undergoing natural changes, survived in the condition that we can admire until today. In Europe there are only two known empty volcanoes (in the whole world – three), which you can visit from the inside. This is Algar do Carvão in Terceira and Thrihnukagigur in Iceland. As you can see, the Atlantic Ocean favours untypical geological events. In Algar do Carvão you can see such unique work of nature as stalactites and stalagmites from amorphous silica. They are milk-white, beautiful and they may reach up to around 1 m of length and 40-50 cm in diameter. Visiting Algar do Carvão is now possible for the whole year. During winter – in chosen week days, since spring until autumn – every day. It’s worth getting dressed warmly because it’s cold inside and there is dropping water there (which creates a lagoon at the bottom of the cave). A standard visit takes around half an hour, although in my opinion it’s worth planning at least an hour for this experience. There’s a guide inside the cave who will explain you everything and answer your questions. There also leaflets in different languages, including Polish. If you want to get to know more about the volcano, check the website of the Association Os Montanheiros, which takes care of the volcano. Website of the Association Os Montaheiros: HEREMore information about the volcano Algar do Carvão: HEREOpening hours and ticket prices: HERE 2. Lava tube Gruta do Natal As we’re already under ground, let’s visit also a lava tube Gruta do Natal. Some guides, wanting to help tourists, use the English name Christmas Cave. Where is this name coming from? Well, it started with a mess, which was organized by the Association Os Montaheiros (it also take care of this cave) during Christmas time in 1969. Since then, every now and again important historical and social events take place in this cave. Gruta do Natal is a cave shaped by flowing lava. Inside of it, you will see such lava curiosities as stafilites (“stalagmites” made of dropping lava), lava flows and lateral “counters”. There are also different kinds of lava there, including lava aa. Once I heard a story that it’s called like that because when you walk on it, you say: “Aa!” Its rough surface indeed provokes such sounds, I wouldn’t like to stand on it barefoot. Important logistic and payment information: you can buy one ticket to both the volcano Algar do Carvão and to Gruta do Natal, this way you will pay less. You don’t have to use the ticket on the same day, but before planning a visit it’s worth checking opening days and hours, to not go away empty-handed. More information about the lava tube Gruta do Natal: HEREOpening hours and ticket prices: HERE 3. Furnas do Enxofre Between the empty volcano and the lava tube there’s a place called Furnas do Enxofre. When you will be going from Algar do Carvão to Gruta do Natal, turn right, the road sign will lead you. “Furna” means a grot or a cave, “enxofre” – Sulphur, so theoretically Furnas do Enxofre are a grot of Sulphur, but in reality it’s an area of secondary volcanic activity in Terceira. You can see there and smell gas sulphur compounds plumming from the ground. Who remembers from chemistry classes what’s the smell of hydrogen sulphide? As befits a volcanic area, Furnas do Enxofre is a beautiful site with juicy greenery. (Volcanic soils are very fertile, and the Azorean climate is favourable for all kinds of vegetation). Apart from the fumaroles – places where gas is pluming from the Earth. There, because of huge concentration of iron and Sulphur, the soil is bare and has white-yellow-brownish colour. It can arouse small anxiety, but only small. Because if the gas can plume, it’s a bit calmer underground. The water in a pod is boiling, but a bit leaky lid let the steam “escape”, so the content of the pod shouldn’t suddenly boil over. 4. Santa Bárbara – the highest point in Terceira Let’s move up from the lowlands and undergrounds – maybe to the clouds? To the peak Serra de Santa Bárbara – the highest point of Terciera. It has 1021 m above sea level and you can see from there a big part of Terceira, the omnipresent ocean and incredible sunset. Of course if you get lucky and if St. Barbara is not hidden in clouds. The truth is that’s it’s the middle of the Atlantic ocean and the clouds, which flow fast, are being stopped by hills. So I suggest observing the weather and going to Serra de Santa Bárbara (it’s a very characteristic peak, with lots of antennas and transmitters) the moment you see its peak. It’s worth it! I have almost forgotten to
10 miejsc, które warto zobaczyć na Terceirze

10 miejsc, które warto zobaczyć na Terceirze Kiedy postanowiłam, że opiszę 10 miejsc, które warto zobaczyć na Terceirze, od razu przeszło mi przez myśl: ale przecież tych miejsc jest o wiele więcej! Terceira to wyspa mała (ok. 400 km kw.), ale bogata w piękno. Jednak zdaję sobie sprawę, że nie każdy ma przywilej spędzenia tu tyle czasu, co ja. Spośród wielu wybrałam więc miejsca „must see”, a przy tym takie, na szukaniu których nie spędzicie pół dnia. To co, zaczynamy? To read an English version of this article click HERE. 1. Wulkan Algar do Carvão Jako że to moje ulubione miejsce na całej wyspie, to oczywiście musi być na pierwszym miejscu. Na Azorach wulkanów Ci pod dostatkiem, ale ten jest wyjątkowy. Dlaczego? Bo ten można odwiedzać od środka! Od środka stożka wulkanicznego! O co chodzi? Otóż w większości wulkanów ściany stożka po erupcji zapadają się, tworząc kalderę. Tu było inaczej. Tutaj podczas drugiej erupcji tworzącej ten wulkan lawa wypływała pod tak niskim ciśnieniem, że w pewnym momencie zaczęła się cofać. Cofając się, umacniała ściany stożka. Dzięki temu wulkan (prócz naturalnych zmian) przetrwał w formie, którą możemy podziwiać do dziś. W Europie znane są tylko dwa puste wulkany (a na całym świecie – trzy), które można oglądać od wewnątrz. To Algar do Carvão na Terceirze i Thrihnukagigur na Islandii. Jak widać, Atlantyk sprzyja nietypowym wydarzeniom geologicznym. W Algar do Carvão spotkacie tak wyjątkowe dzieła natury jak stalaktyty i stalagmity z amorficznej krzemionki. Są mlecznobiałe, piękne i mogą osiągać długość ok. 1 metra i średnicę ok. 40-50 cm. Wejście do Algar do Carvão możliwe jest obecnie przez cały rok. Zimą – w wybrane dni tygodnia, od wiosny do jesieni – codziennie. Warto się ciepło ubrać, bo w środku jest zimno i kapie woda (która tworzy na dnie jaskini jezioro). Wizyta trwa średnio pół godziny, choć w moim odczuciu warto na to doświadczenie przeznaczyć co najmniej godzinę. Na miejscu jest przewodnik, który Wam wszystko wytłumaczy i odpowie na pytania. Są też ulotki w różnych językach, w tym – po polsku. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o wulkanie, zajrzyjcie na stronę Stowarzyszenia Os Montanheiros, które się tym wulkanem zajmuje. Strona Stowarzyszenia Os Montaheiros: TUTAJWięcej informacji o wulkanie Algar do Carvão: TUTAJGodziny otwarcia i ceny biletów: TUTAJ 2. Tunel lawowy Gruta do Natal Jak już jesteśmy pod ziemią, to zajrzyjmy również do tunelu lawowego o nazwie Gruta do Natal. Niektórzy przewodnicy, chcąc ułatwić turystom życie, używają angielskiej nazwy Christmas Cave. Po polsku to po prostu Jaskinia Bożego Narodzenia. Skąd nazwa? Ano stąd, że wspomniane Stowarzyszenie Os Montanheiros, które zajmuje się też tym miejscem, zorganizowało tu w 1969 r. mszę z okazji Bożego Narodzenia. Od tego czasu odbywają się tu czasem ważne historyczne i społeczne wydarzenia. Gruta do Natal to jaskinia wyrzeźbiona przez płynącą lawę. W jej wnętrzu zobaczycie takie lawowe ciekawostki jak stafility (nie mamy czegoś takiego w Polsce – to „stalagmity” utworzone z kapiącej lawy), potoki lawowe czy boczne tarasy lawowe. Są też różne rodzaje lawy, w tym lawa aa. Usłyszałam kiedyś komentarz, że nazwa pochodzi stąd, że jak się po tej lawie chodzi, to się mówi: „Aa!” Jej chropowata nawierzchnia w zasadzie sprzyja takim dźwiękom, bosą stopą nie chciałabym na niej stanąć. Ważna informacja logistyczno-płatnicza: do wulkanu Algar do Carvão i do Gruta do Natal można kupić jeden wspólny bilet, w ten sposób zapłacicie mniej. Biletu nie trzeba wykorzystywać tego samego dnia, ale warto przed wybraniem się tam sprawdzić dni i godziny otwarcia, żeby nie pocałować klamki. Więcej informacji o tunelu lawowym Gruta do Natal: TUTAJGodziny otwarcia i ceny biletów: TUTAJ 3. Furnas do Enxofre Między pustym wulkanem a grotą lawową znajduje się miejsce znane jako Furnas do Enxofre. Jak będziecie jechali z Algar do Carvão do Gruta do Natal, skręćcie w prawo, znak Was poprowadzi. „Furna” to inaczej grota lub jaskinia, „enxofre” – siarka, więc teoretycznie Furnas do Enxofre to groty siarki, ale w rzeczywistości to obszar wtórnej aktywności wulkanicznej na Terceirze. Możecie na nim zobaczyć i poczuć wydobywające się spod ziemi gazowe związki siarki. Kto pamięta z lekcji chemii, jak pachnie na przykład siarkowodór? Jak na obszar wulkaniczny przystało, Furnas do Enxofre to soczyście zielony, cieszący oczy teren. (Gleby wulkaniczne są bardzo żyzne, a azorski klimat sprzyja rozwojowi roślinności wszelakiej). Poza fumarolami – miejscami, w których spod ziemi wydobywa się gaz. Tam, ze względu na zawartość żelaza i siarki, ziemia jest goła i w kolorze biało-żółto-brunatnym. Może to budzić lekki niepokój, ale dużego nie powinno. Dzięki temu, że gazy mają możliwość ulotnienia się, wewnątrz ziemi jest nieco spokojniej. Woda w garnku się gotuje, ale lekko dziurawa pokrywka pozwala na uchodzenie pary, więc zawartość garnka nie powinna nagle wykipieć. 4. Serra da Santa Bárbara – najwyższy szczyt na Tereirze Z nizin i podziemi przenieśmy się na chwilę wyżej, może nawet w chmury. Góra Santa Bárbara to najwyższy szczyt Terceiry. Wznosi się ona na wysokość 1021 m n.p.m. i można z niej oglądać znakomitą część Terceiry, wszechobecny ocean i niezwykły zachód słońca. O ile oczywiście będzie się miało szczęście i św. Barbara nie będzie ukryta w chmurach. Prawda jest taka, że to środek Atlantyku i szybko przepływające chmury są zatrzymywane właśnie przez góry. Proponuję Wam więc obserwowanie pogody i kiedy tylko zobaczycie szczyt tejże góry (jest bardzo charakterystyczny, z licznymi antenami i przekaźnikami) – natychmiast na nią wjeżdżajcie. Warto! Ach, zapomniałabym dodać – tak, oczywiście to też jest wulkan. W końcu jesteśmy na wyspach wulkanicznych. To wulkan nieaktywny, drzemiący. Ostatnia erupcja miała miejsce w 1761 roku. Była to pierwsza i ostatnia lądowa erupcja na Terceirze od czasu zasiedlenia wyspy. Na tej górze nie obowiązują bilety wstępu, za to obowiązuje strój cieplejszy niż w niższych partiach – zimą potrafi tu spaść śnieg (może na milimetr, ale to zawsze ciekawostka w tych stronach), więc nic dziwnego, że i latem na tych wysokościach jest chłodno i wieje. 5. Serra do Cume Kolejnym miejscem, które koniecznie trzeba odwiedzić, jeśli tylko nie jest spowite chmurami, jest Serra do Cume. Moi znajomi nadali temu punktowi widokowi wdzięczną nazwę Serra do Chmure. Kiedy jednak widać coś poza chmurami – widok