Algar do Carvão, czyli wulkan od środka

with Jeden komentarz
Poleć innym:

Ostatnia aktualizacja: 2022-03-23. Autor: Milena

Już trzy lata minęły od czasu, kiedy po raz pierwszy odwiedziłam wulkan Algar do Carvão.

Zapytałam wtedy znajomego: dlaczego nie macie polskich ulotek? Nie odpowiedział. Jakieś pół roku później wybrałam się tam znowu i zapytałam innego znajomego: dlaczego nie macie polskich ulotek? Nie odpowiedział. Za to kiedy wróciłam do Polski (tak, tak, te dwie wizyty to jeszcze przed zamieszkaniem na środku Atlantyku), zapytał mnie któregoś razu: jesteś w stanie przetłumaczyć coś? Zapytałam, co takiego. Ulotkę o Algar do Carvão.

Pobierz e-book „Azory – co zobaczyć na środku Atlantyku”

Wybierasz się na Azory? Chcesz wiedzieć, co warto zobaczyć na każdej z wysp?
Pobierz bezpłatny e-book!

Pobierając e-book, wyrażasz zgodę na zapis na newsletter Mileny Dąbrowskiej, a tym samym na otrzymywanie maili dotyczących Azorów oraz nowości, produktów i usług Mileny Dąbrowskiej. Zgodę możesz w każdej chwili wycofać. Szczegóły dotyczące przetwarzania Twoich danych osobowych znajdziesz w Polityce prywatności.

Podskoczyłam z radości. Oczywiście, że jestem w stanie! I do tego jestem pełna chęci i zapału do zrobienia tego.

Tłumaczenie ulotki zaczęłam od… dowiedzenia się, jak działają wulkany! Jakie są typy wulkanów, jak przebiega proces wybuchu wulkanu, jak się nazywają jego poszczególne części. Tak rozległej edukacji z zakresu geografii nie miałam od kilkunastu lat. W końcu wyedukowana, przygotowana, mogłam zabrać się do pracy. Tłumaczenia. Sprawdzania. Poprawiania. Prośby o sprawdzenie i korektę (Aga, Misza – dziękuję!). Weryfikacji wersji pdf. Prośby o poprawki. Zatwierdzania poprawek. I tak dalej, i tak dalej. Wszystko po to, żeby po kilku miesiącach podróżnicy z Polski mogli na końcu świata cieszyć się polską wersją ulotki. W miejscu absolutnie wyjątkowym.

Algar do Carvão to jeden z trzech znanych wulkanów na świecie, które można zwiedzać od środka!

Mieści się on na Terceirze w portugalskim archipelagu Azorów, na środku Oceanu Atlantyckiego. Drugi taki wulkan (możliwy do zwiedzenia od wewnątrz) jest na Islandii, trzeci – gdzieś w Azji, ale ten akurat jest niedostępny dla zwiedzających. De facto więc, jeśli chcecie zajrzeć do wnętrza wulkanu, możecie lecieć na Islandię lub na Terceirę. Ja zapraszam oczywiście na Terceirę.

Jak wygląda Algar do Carvão? Algar do Carvão

To stożek wulkaniczny, do którego można wejść dzięki specjalnie przygotowanym przez Stowarzyszenie Montanheiros schodom. U góry znajduje się otwór jaskini o wymiarach 17 m x 27 m. Przez niego do wulkanu wpada światło dzienne, które przyczynia się do rozwoju roślinności w tym obszarze. Bujnej i soczyście zielonej roślinności. Wnętrze jaskini ma około 90 metrów wysokości. Na samym dnie znajduje się jezioro z utworzone z wody opadowej. Latem niemal wysycha, zimą jego głębokość sięga kilkunastu metrów. To wszystko można oglądać od środka. Można wejść do wnętrza wulkanu.

Ale co właściwie to znaczy – zajrzeć do wnętrza wulkanu?

Algar do Carvão jest nie bez powodu jest Regionalnym Pomnikiem Przyrody (tak przy okazji – mieści się na obszarze sieci Natura 2000). Jak w przypadku wymienionych wyżej wulkanów – można w nim wejść do środka stożka wulkanicznego. O co chodzi z tym stożkiem? Otóż normalnie podczas erupcji wulkanu magma wydostaje się z komory magmowej poprzez stożek wulkaniczny na powierzchnię ziemi. Po takim procesie komora i duża część stożka zapadają się, cała przestrzeń wewnątrz zostaje zasypana i tworzy się kalderę – taka duża dziura na szczycie stożka, po której często można spacerować.

W Algar do Carvão taki proces nie nastąpił. Dlaczego?

Żeby odpowiedzieć na to pytanie, musimy zacząć od początku. Otóż wulkan Algar do Carvão powstał w trakcie dwóch erupcji. Pierwsza erupcja, która miała miejsce ok. 3 tysięcy lat temu, była to erupcja pobliskiego Pico Alto. W tym czasie powstał Pico do Carvão – szczyt nad obecnym wulkanem. Tysiąc lat później nastąpiła druga erupcja. Co się w jej trakcie działo?

Otóż magma, kiedy postanowiła zwiedzić powierzchnię Terceiry, najpierw chciała znaleźć wyjście bezpośrednio nad komorą magmową, bo tam miała najbliżej. Niestety albo stety, trafiła nie dość, że na najtwardszą w całej górze skałę (trachyt), to jeszcze wybrała sobie najwyższy szczyt góry. Nie dała rady. Nie poddała się jednak i zaczęła szukać innego rozwiązania.

Jako że tuż obok warstwy skalne były o wiele luźniejsze, a na dodatek poukrywane były w nich bańki gazowe z poprzedniej erupcji – tamtędy właśnie magma wydostała się na powierzchnię. Była już jednak zmęczona pierwotnymi poszukiwaniami, więc płynęła o wiele wolniej, pod niższym ciśnieniem. Brak odpowiedniego ciśnienia sprawił, że erupcja nie rozerwała stożka, a cofająca się lawa (magma po wypłynięciu na powierzchnię ziemi przekształca się w lawę) dodatkowo umocniła ściany stożka. Część tych umocnień widać do dziś, część dawno odpadła, ale stożek został.

Takim oto sposobem dziś możemy oglądać wulkan Algar do Carvão od środka!

A co możemy podziwiać w środku?

Stalaktyty i stalagmity z amorficznej krzemionki!

To zjawisko na skalę na pewno europejską, a zdaje się, że i światową. Tak jak w Polsce mamy stalaktyty wapienne, tak tutaj – z amorficznej krzemionki. Są olbrzymie, mlecznobiałe i przepiękne. Tworzą je glony, które z przeciekającej przez skały krzemionki tworzą sobie domki. Te niezwykłe formacje to właśnie domki glonów. Nie wiem, jak Wy, ale ja tam bym się nie powstydziła takiego pałacu.

Draperie obsydianu i nacieki lawowe

Obsydian to kwaśna skała wylewna, która powstaje jako wynik natychmiastowego stygnięcia lawy. Jest złożony niemal wyłącznie ze szkliwa wulkanicznego i znany jako szkło wulkaniczne – ze względu na swoją gładką, świecącą powierzchnię. Znajome próżno szukały obsydianu na Islandii. Na Terceirze, w okolicach Algar do Carvão, są jego całe złoża. A w samym wulkanie stanowi on przepiękną ozdobę ścian.

Ściany zdobią też nacieki lawowe. Kojarzycie, jak wylewacie gorącą czekoladę na tort? I tak sobie swobodnie spływa po ściankach? Tak samo sobie spływała lawa po wewnętrznych ścianach stożka. Spływała i zastygała. I my dziś możemy ją podziwiać.

Algar do Carvão to również inspiracja dla artystów.

Pełne minerałów sklepienia niezmiennie przypominają mi swoją kolorystyką i charakterem obrazy Klimta, a wyjątkowa akustyka przyciąga chętnych do zagrania w tym wyjątkowym miejscu muzyków. W zeszłym roku w wulkanie odbył koncert ukochanej przez Portugalczyków muzyki fado, w tym roku grał w nim sitarzysta.

Algar do Carvão to też dom dla roślin i owadów, a nawet ptaków.

Zamieszkują go 83 gatunki roślin, w tym – gatunki endemiczne dla Azorów i Makaronezji. Do tego mamy algi, okrzemki, endemiczne żuki, pająki, a także tak oryginalne ptaki, jak na przykład wróbel domowy, kos czy zięba. I wiele innych. Faktycznie jak w domu!

Kiedy i jak można zwiedzać wulkan Algar do Carvão?

Algar do Carvão jest otwarty dla zwiedzających przez cały rok, ale w zależności od pory roku – w różne dni i w różnych godzinach. Dokładny grafik (i ceny biletów) znajdziecie TUTAJ. I od razu odpowiadam na pytania – tak, wulkan jest czynny tylko przez kilka godzin dziennie. Tak, właśnie tak powinno być. A poza sezonem jest czynny w wybrane dni. Dlaczego? Dlatego że to my mamy podziwiać go, a nie on – nas. To Regionalny Pomnik Przyrody, który należy chronić. Zbyt długi czas otwarcia naraziłby go i na zbyt dużą ilość światła (mlecznobiałe stalaktyty zaczynają pokrywać się zielonym mchem pod wpływem dopływu światła), i na zbytnią inwazję człowieka. Jedno i drugie niszczy to naturalne środowisko. Musimy więc zaakceptować fakt, że dni i godziny odwiedzin są ograniczone – i cieszyć się, że w ogóle mamy wstęp do tak wyjątkowego miejsca!

Dlaczego uwielbiam to miejsce?

Pewnie mam do niego duży sentyment. Pracuje w nim sporo moich znajomych, sama spędziłam tam długie godziny – i wewnątrz wulkanu, i u góry, w „centrum zarządzania”. Ale poza tym niezmiennie mnie zachwyca fakt, że mogę zajrzeć do wnętrza Ziemi, że jestem w miejscu, gdzie tysiące lat temu działy się rzeczy dla mnie niewyobrażalne. Że jestem w miejscu, przez które przepływała magma, w miejscu, gdzie następowały wybuchy gazów, których ślady nadal widać na ścianach. Że jestem w miejscu, gdzie od dwóch tysięcy lat mikroskopijne glony budują sobie białe krzemionkowe skorupki – niczym koralowce na dnach oceanów!

Dla mnie Algar do Carvão to czysta magia. Nawet nie będę próbowała liczyć, ile razy w nim byłam. Ile razy podziwiałam kolorowe od minerałów ściany, ile razy patrzyłam w górę w otwór jaskini i zachwycałam się niezwykłą zielenią rosnącej tam roślinności. Ile razy schodziłam i wchodziłam po schodach – czy to do jeziora, czy do części zwanej katedrą bądź ołtarzem. Ile razy opowiadałam bliskim o tym, o czym Wam właśnie napisałam. Byłam tam nieskończoną ilość razy – a i tak zawsze jestem pod wrażeniem.

Algar do Carvão nie jest największą jaskinią, jaka istnieje na świecie. Nawet nie jest największą jaskinią, jaka istnieje w Portugalii. Ale jest unikatem na skalę światową. Pozwala nam zajrzeć do centrum wydarzeń. Pozwala nam być tam, gdzie tworzyła się historia Terceiry. Jak tam, kto ciekawy wulkanologii? Po lekcje na żywo zapraszam na środek Atlantyku!

Poleć innym: