Cristóvam – pierwszy koncert w Polsce

with Brak komentarzy
Poleć innym:

Kilka dni temu Cristóvam zagrał swój pierwszy koncert w Polsce i zaczarował publiczność.

A zaczęło się na Terceirze ponad rok temu.

W zeszłym roku, jak już Wam wspominałam, było na Terceirze na Erasmusie dwóch Polaków, wspinaliśmy się razem. Któregoś dnia jeden z nich do mnie napisał: „Milena, słyszałaś o tym koncercie 8 czerwca w teatrze? Cristóvam będzie śpiewał”. Nie wiedziałam, kto to Cristóvam, włączyłam YouTube. W połowie pierwszego przesłuchiwanego utworu wiedziałam już, że idę na koncert.

Pobierz e-book „Azory – co zobaczyć na środku Atlantyku”

Wybierasz się na Azory? Chcesz wiedzieć, co warto zobaczyć na każdej z wysp?
Pobierz bezpłatny e-book!

Pobierając e-book, wyrażasz zgodę na zapis na newsletter Mileny Dąbrowskiej, a tym samym na otrzymywanie maili dotyczących Azorów oraz nowości, produktów i usług Mileny Dąbrowskiej. Zgodę możesz w każdej chwili wycofać. Szczegóły dotyczące przetwarzania Twoich danych osobowych znajdziesz w Polityce prywatności.

To read an English version of this article click HERE.

Teatro Angrense, czyli główny teatr w Angrze (i na całej Terceirze), był wypełniony po brzegi. 650 miejsc zajętych co do jednego. Tuż przed rozpoczęciem dowiedziałam się, że Cristóvam to artysta z Terceiry, autor piosenek i ich wykonawca. I jak to bywa na wyspie – znajomy znajomego. Zachwyciłam się jeszcze wnętrzem teatru (tak, teatry to „moje” miejsce), scenografią – i zaczął się koncert.

Na koncercie siedziałam jak zaczarowana.

A wraz ze mną – reszta publiczności. To, co płynęło ze sceny, to była czysta magia. Przy okazji artysta dziękował po kolei wszystkim, którzy umożliwili mu dojście tam, gdzie jest. Którzy pomogli mu w pierwszych krokach, pierwszych nagraniach, którzy byli przy nim, kiedy ich potrzebował. Było tak przyjemnie, atmosfera radości i wdzięczności udzieliła się wszystkim widzom.

Po koncercie oczywiście płyta, autograf, wymiana wrażeń z koncertu, dopytywanie znajomych, kto to. „Tak, to mój starszy brat”. Ta wyspa naprawdę jest mała.

A potem płyta lecąca w samochodzie w kółko – póki mi się nie zepsuło wejście na płyty.

Cristóvam, fot. Timothy Lima
Cristóvam, fot. Timothy Lima

I moja myśl: trzeba go ściągnąć do Polski!

Chciałam i zaprezentować w Polsce muzykę, która mnie urzekła, i przywieźć do mojego kraju kawałek Terceiry, mojego nowego domu. Chciałam się podzielić tym, co dla mnie ważne – i artystycznie, i życiowo. Jedna myśl szybko przerodziła się w wielkie marzenie, które bardzo chciałam zrealizować.

A potem, we wrześniu, była oficjalna premiera płyty i drugi koncert, tym razem w Teatro Alpendre. Dużo mniejszy teatr, na scenie tylko Cristóvam z gitarą i harmonijką ustną, w pewnym momencie też ze swoim przyjacielem, który dołączył do niego z drugą gitarą. Intymna atmosfera, poczucie bliskości. Miało się niemal wrażenie, że artysta gra dla każdego z widzów z osobna.

W zasadzie to nie pamiętam, kiedy pierwszy raz wspomniałam artyście, że chciałabym, żeby zagrał w Polsce. Czy to było po pierwszym koncercie? Czy po drugim? Nie wiem. Pamiętam tylko jednego grilla, na którym rozmawialiśmy o tym już bardziej serio. I pamiętam ustalanie szczegółów. I tłumaczenie biografii artysty na polski. Moje pierwsze maile i telefony do potencjalnych organizatorów. Jeszcze więcej pracy. I w końcu radość, że będzie koncert. I wywiad Cristóvam – Być wrażliwym na oczach innych ludzi tuż przed koncertem.

Cristóvam
Rozgrzewka na Starówce przed koncertem 🙂

I w końcu:

13 sierpnia 2019 r. Cristóvam zagrał swój pierwszy koncert w Polsce!

I zaczarował polską publiczność.

Koncert odbył się w DK Śródmieście w Warszawie. To miejsce, które uwielbiam. Ma świetną kadrę, z którą znakomicie się pracuje, świetną scenę, na której granie to czysta przyjemność, i świetną publiczność, która zawsze wita artystów z otwartymi ramionami. I powitała i tym razem.

Podczas koncertu uśmiechałam się w ciemności.

Słuchałam muzyki z płyty „Hopes & Dreams” i z tej, która właśnie powstaje, słuchałam opowieści o utworach, słuchałam ciepłych słów podziękowania skierowanych do mnie i do organizatorów. I po prostu się uśmiechałam. Rozglądałam się po innych uśmiechniętych twarzach, patrzyłam, jak różne osoby się kołysały czy lekko wystukiwały rytm. Słuchałam powtarzanych przez wszystkich refrenów, burz oklasków – i byłam szczęśliwa.

Na koncercie pojawiło się kilka bliskich mi osób – i było mi tak miło, że się pojawiły! I przyszły też osoby, których zupełnie nie znam – i one też były zachwycone! To była wielka nagroda – widzieć tyle szczęśliwych twarzy.

Cristóvam też był szczęśliwy.

To artysta, który docenia każdy koncert i każdego widza. Który cieszy się, że może dzielić się swoją twórczością i że ta twórczość kogoś porusza. Na koncert w Warszawie czekał chyba z taką samą niecierpliwością jak ja. To był i jego pierwszy koncert w naszym kraju, i pierwsza w życiu wizyta w Polsce. Polskiego zaczął się uczyć od słowa „dojrzewające” (no comments, może kiedyś usłyszycie tę historię na koncercie), a już pod koniec potrafił sam przeczytać w metrze „Świętokrzyska”. Cieszyłam się, widząc jego reakcje i na koncert, i na Polskę.

Trudno mi powiedzieć wiele więcej o samym koncercie, wiązał się on dla mnie ze zbyt wieloma emocjami. Poprosiłam jednak kilkoro widzów o podzielenie się swoimi opiniami. Niech one stanowią podsumowanie.


„Kameralna, wręcz intymna atmosfera wydarzenia sprawiła, ze przykro było wracać do domu. Śpiewane ciepłym głosem w ciemnej sali koncertowej piosenki na długo zapadły mi w pamięć. Koncert był jednak wyjątkowy przede wszystkim ze względu na samego artystę; dowcipnego, elokwentnego, z dystansem do siebie.”

Kasia


„Nie znałem muzyki Cristovama wcześniej. Posłuchałem kawałków w dniu koncertu na Spotify i byłem pozytywnie nastawiony. Natomiast pozytywna energia i kontakt z publicznością w trakcie samego występu połączony z bardzo dobrymi technicznie wykonaniami piosenek sprawiły, że bawiłem się doskonale.”

Mikołaj

Cristóvam

„Artysta potrafił uczynić z koncertu podróż, w którą zabrał ze sobą słuchaczy”


„Przyznam, że kupując bilet na koncert Cristovama nie znałam jego twórczości. Wcześniej odsłuchałam dosłownie jeden utwór na YouTube i oczywiście spodobał mi się 🙂

Kiedy usiadłam na swoim miejscu w DKS i usłyszałam pierwszą kompozycję zaśpiewaną jedynie przy dźwiękach gitary w bardzo kameralnej atmosferze, zauroczyłam się. Jego piosenki są tak kojące dla serca i duszy, że kiedy zamknęłam oczy podczas słuchania jednej z nich, nie chciałam, aby się skończyła.

Poprzez osobiste historie opowiadane między utworami artysta potrafił uczynić z koncertu podróż, w którą zabrał ze sobą słuchaczy. Dzięki czemu każdy na sali mógł choć w małym stopniu poznać bliżej wokalistę.

Mam nadzieję, że nie był to ostatni koncert w Polsce i z niecierpliwością czekam na kolejny.

Pozdrawiam.”

Kasia P.W.


„Miałem niebywałą przyjemność uczestniczyć w warszawskim koncercie Cristovama, artysty z portugalskiej wyspy Terceiry. Wydarzenie tak miłe, ciepłe, że aż śmiało można stwierdzić: rodzinne. Strona muzyczna fenomenalna! Choć byłem na pierwszym jego koncercie na Azorach, to nadal miałem bardzo pozytywne odczucia. Z wielką chęcią poszedłbym na następny koncert w Polsce!”

Marcin

„Właściwie to nie był tylko koncert, ale również opowieść”


„Przed koncertem nie znałam Cristovama, przesłuchałam zaledwie jeden utwór i stwierdziłam, że przyjdę. Koncert bardzo mi się podobał, była świetna atmosfera, a Cristóvam wprowadzał muzyką w swój świat. I wokal, i gitara, i harmonijka były bardzo dobre i naprawdę mnie poruszyły. Właściwie to nie był tylko koncert, ale również opowieść, ponieważ Cristóvam przed każdym utworem robił wprowadzenie – takie szczere, naturalne. Z przyjemnością poszłabym na kolejny koncert.”

Małgorzata Wiewiórkowska

Jestem wdzięczna.

Jestem wdzięczna Cristovamowi za to, że mi zaufał i uwierzył w mój szalony pomysł, i razem ze mną wytrwale działał w kierunku jego urzeczywistnienia.

Jestem wdzięczna Darkowi Sikorskiemu i całemu DK Śródmieście również za ich zaufanie, otwartość na nieznane i wrażliwość artystyczną – i w rezultacie umożliwienie realizacji tego pięknego przedsięwzięcia.

Jestem wdzięczna rodzinie i przyjaciołom za pomoc w kwestiach organizacyjnych: poprawianie na „bardziej polski” moich tłumaczeń, wspólne marzenie o przeniesieniu doświadczeń z Terceiry do Polski, wsparcie duchowe w chwilach zwątpienia, dzielenie się swoim domem i swoim sercem.

Jestem wdzięczna wszystkim bliższym i dalszym, i nieznajomym za pojawienie się na koncercie i uczynienie tego wieczoru tak wyjątkowym.

I jestem wdzięczna… światu! Za to, że daje nam tyle dobra i piękna.

Do kolejnego koncertu!

Poleć innym: