Azory to dobre miejsce do odpoczynku. Bliskość natury sprawia, że można zapomnieć o całej reszcie świata. Zwłaszcza kiedy masz telefonie w trybie offline.
Wczoraj na szlaku włączyłam w telefonie tryb samolotowy. Koleżanka poleciła mi go kiedyś jako tryb, który oszczędza baterię. Jak jestem w środku lasu, to przecież i tak się nikt do mnie nie dodzwoni. To było cudowne uczucie. Chłonąć przyrodę, chłonąć kontakt z ludźmi. Nie przejmować się niczym – po prostu być.
To read an English version of this article click HERE.
Dziś poszłam ze znajomymi popływać. Woda 18 stopni – jak Bałtyk latem. Odkopałam strój kąpielowy i ruszyłam ku przygodzie. Kiedy już byłam w wodzie, dotarło do mnie, że naprawdę mamy grudzień. W Polsce zima, tutaj dzień, którego nie powstydziłoby się najpiękniejsze lato. Pomyślałam sobie, że życie jest piękne.
Uczę się odpoczywać. Uczę się robić sobie moje małe, prywatne wakacje na tyle często, na ile jest mi to potrzebne. To równie ważne jak jedzenie i oddychanie.
I nie chodzi o to, żeby pojechać jak najdalej – choć jakby ktoś się chciał wybrać na Terceirę, to oczywiście zapraszam. Chodzi o to, żeby uwolnić swój umysł. Pozwolić sobie pobyć tu i teraz. Bez zamartwiania się tym, co się stało lub się nie stało, i bez lęku o to, co się wydarzy lub nie wydarzy. Pobyć tu i teraz – i docenić trwającą chwilę.
W zależności od wierzeń, możemy mieć życie po śmierci lub kolejne wcielenia. Ale w tym momencie mamy tylko to jedno.
Mamy określoną rzeczywistość, określone wydarzenia. Jeśli zamiast się na nie denerwować – zaczniemy czerpać z nich garściami, nasze zdrowie psychiczne będzie nam wdzięczne.
A jeśli uśmiechniemy się do ludzi, którzy nas otaczają, może oni odwzajemnią uśmiech. I dzień stanie się lepszy.
Spróbujemy?
W podróży przez życie liczy się każdy krok Przez kilka dni zastanawiałam się, czy opublikować tekst, który właśnie zaczynasz czytać. Ma dla mnie bardzo osobisty wymiar. W końcu pomyślałam, że jeśli choć jedną osobę zdołam zainspirować do posłuchania swojego wewnętrznego głosu i podążenia ścieżką marzeń, to chcę to zrobić. Przyjemnej…
Terceira – oto jestem! Terceira to nazwa, która przewijała się w wielu moich rozmowach przez ostatnie półtora roku. Mimo że starałam się nie zamęczać znajomych moimi przeżyciami, wszyscy znają nazwę mojej ukochanej wyspy doskonale. Terceira, Terceiry, Terceirze… Odmieniałam bez końca. Kolega z pracy powtarzał „ten twój Zanzibar”, inny kolega mówił „trzecia”. Bo…
Cztery miesiące na środku Atlantyku Cztery miesiące na środku Atlantyku – i co dalej? I co wcześniej? I co w ogóle? Nie wiem, kiedy ten czas minął, a jednocześnie czuję się, jakby minął co najmniej rok. Życie kręci mi się jak w kalejdoskopie, dostrzegam wszystkie jego barwy i odcienie, czasem…