…śpiewała Alicja Majewska. Swoją drogą, przedstawiała ciekawą wizję kobiety. Z piosenki wyłaniał się obraz kobiety-wampa, o którym śni żona z końcówki lat 70’ w trakcie wykonywania codziennych obowiązków domowych. Ciekawe, jak dziś zostałaby przyjęta ta piosenka. Z uśmiechem? Jako żart? Jako obraza wizerunku kobiety i uwłaczanie jej godności? Zapędziłam się? Czy może niekoniecznie?
To read an English version of this article click HERE.
Jeśli nie znacie, poszukajcie koniecznie. Pojawiły się tam m.in. takie sformułowania, jak: „nie muszą się uśmiechać”, „mogą się złościć”, „mogą być odważne”. Jesteśmy rozwiniętym społeczeństwem, a jednak stereotypy na temat kobiet nadal istnieją. I tak, wiem z zajęć z psychologii, że stereotypy to w pewnym sensie naturalne funkcjonowanie mózgu, któremu łatwiej się pracuje, kiedy ma schematy niż kiedy próbuje rozpracować każdy element rzeczywistości od zera. Ale po to też mamy mózgi, żeby myśleć po swojemu. I żeby zobaczyć, jak bardzo smutne jest to, że musimy przypominać społeczeństwu o tym, że dziewczynki mogą być odważne.
Chłopcy dostają w prezencie na Gwiazdkę wyścigówki, dziewczynki – lalki Barbie. I nie, nie mam nic przeciwko wyścigówkom ani lalkom Barbie. Ale w dzisiejszym świecie nie ma już miejsca na szufladki, które sprawdzały się kilka tysięcy lat temu.
Dawno temu, kiedy żyliśmy jeszcze w jaskiniach, mężczyzna wyruszał na polowanie i nie było go przez kilka dni. Musiał być odważny i skupiony na celu, żeby go mamut nie staranował. Nie mógł zastanawiać się, czy jego ukochana wznieciła już ogień w jaskini i czy ich dzieciątko wypowiedziało już pierwsze słowo, bo każdą chwilę nieuwagi mógł przypłacić życiem lub, w najlepszym przypadku, brakiem pożywienia na najbliższy tydzień.
Kobiety natomiast dbały o domowe ognisko (również dosłownie) i wspólnie z innymi kobietami z wioski zajmowały się potomstwem. Ich dzień upływał na kontaktach społecznych i trosce o siebie nawzajem. Trosce o ten milion spraw, o którym polujący na mamuta mężczyzna nie miał pojęcia. W pojedynkę trudno by im było podołać wszystkim obowiązkom ciążącym na ich ramionach, tworzyły więc grupy. Relacje z członkami społeczności i uzyskanie wsparcia wymagały od nich dobrej komunikacji, nauczyły się więc rozmawiać z innymi o wszelkich aspektach życia.
Ewolucji zawdzięczamy więc to, że zwykle mężczyźni są bardziej skupieni na celu, a kobiety – na relacjach. I zanim dostanę za to stwierdzenie po głowie od pseudo-feministek (czyli pań, które twierdzą, że dbają o równość płci, a de facto próbują przekonać świat, że kobiety są o wiele lepsze niż mężczyźni), a może nawet prawdziwych feministek, spieszę z przypomnieniem:
Ewolucja nauczyła nas dużo i sprawiła, że potrafiliśmy się znaleźć w warunkach, w jakich dane nam było żyć. Ale warunki się zmieniły. Nasze zachowania można wyjaśniać ewolucją, ale nie można ich nią usprawiedliwiać.
Mężczyźni nie są już od tego, żeby zarabiać pieniądze, a kobiety od tego, żeby prasować koszule. Jesteśmy równi. Dziś i mężczyźni, i kobiety pracują. Wszyscy jesteśmy wolni, niezależni, mamy prawo do własnego zdania i do własnego pomysłu na życie. Możemy decydować, jaki rodzaj pracy chcemy wykonywać, w jakim miejscu chcemy żyć, kogo chcemy mieć w swoim kręgu znajomych, jak chcemy spędzać święta i wakacje, czy chcemy mieć dzieci. I tak, mężczyźni mogą wybrać zarabianie pieniędzy, kobiety mogą wybrać prasowanie koszul. Ale pod warunkiem, że to jest ich wybór.
Mamy różne budowy ciała, różne budowy mózgu, odmienne funkcje fizyczne. Ale współistniejemy. Jak Słońce i Księżyc, jak dzień i noc, jak czerń i biel, jak ogień i woda. Jesteśmy różni, ale równie wartościowi. Wzajemnie się uzupełniamy. Co więcej – dwa przeciwne bieguny uzupełniają się też w każdym człowieku. Co oznacza, że siła może cechować każdego i każdą z nas. To samo z wrażliwością. Odwagą. Niepewnością. I to jest piękne – że jesteśmy różni, a jednocześnie każdy z nas jest pełnią. I ma prawo wyboru. Ukształtowały nas lata ewolucji, ukształtowały nas geny, ukształtowało nas wychowanie i środowisko. Ale ciągle jest miejsce na nas samych. Na to, czego my pragniemy.
Dodałabym jeszcze, że mogą decydować same o sobie i wybierać życie, jakie im się podoba. Jakie daje im szczęście i spełnienie. Jeśli chcą być gospodyniami domowymi – mogą być. Jeśli śnią o piątce dzieci – mogą je mieć. Jeśli pragną rządzić wielką firmą – niech rządzą. Jeśli chcą ruszyć w podróż dookoła świata – niech zaczną się pakować. Jeśli marzy im się „jakaś rola w głównym filmie, jakiś romans niebanalny”* – tego im życzę. Tego nam życzę. Życzę nam wyboru. Umiejętności wyłączenia się na chwilę z tego, czego oczekuje od nas społeczeństwo, i zastanowienia się, co sprawia, że naprawdę jesteśmy szczęśliwe. I choćby to szczęście miało trwać kilka minut – życzę nam otwartości i pozwolenia sobie na nie. I zaufania sobie, zaufania, że wybieramy dobrze. Bo kto wie lepiej niż my same?
* również Alicja Majewska, „Być kobietą”
W podróży przez życie liczy się każdy krok Przez kilka dni zastanawiałam się, czy opublikować tekst, który właśnie zaczynasz czytać. Ma dla mnie bardzo osobisty wymiar. W końcu pomyślałam, że jeśli choć jedną osobę zdołam zainspirować do posłuchania swojego wewnętrznego głosu i podążenia ścieżką marzeń, to chcę to zrobić. Przyjemnej…
Terceira – oto jestem! Terceira to nazwa, która przewijała się w wielu moich rozmowach przez ostatnie półtora roku. Mimo że starałam się nie zamęczać znajomych moimi przeżyciami, wszyscy znają nazwę mojej ukochanej wyspy doskonale. Terceira, Terceiry, Terceirze… Odmieniałam bez końca. Kolega z pracy powtarzał „ten twój Zanzibar”, inny kolega mówił „trzecia”. Bo…
Cztery miesiące na środku Atlantyku Cztery miesiące na środku Atlantyku – i co dalej? I co wcześniej? I co w ogóle? Nie wiem, kiedy ten czas minął, a jednocześnie czuję się, jakby minął co najmniej rok. Życie kręci mi się jak w kalejdoskopie, dostrzegam wszystkie jego barwy i odcienie, czasem…