Kamila i Marek
Jeśli mielibyśmy ująć wszystkie za i przeciw (choć tych jest zdecydowanie mniej :)) związanych z naszym wypadem na Azory, to musielibyśmy jakąś książkę wydać. A, że talentem pisarskim nie grzeszymy, to się powstrzymamy 🙂
Myśl o wycieczce na Azory przewijała się w naszych głowach od kilku dobrych miesięcy, a ponieważ nie pałamy sympatią do organizowania sobie wypadów, to postanowiliśmy poszukać kogoś, kto może nam w tym pomóc, no i trafiliśmy na Milenę (nie będziemy ukrywać trochę przez przypadek, ale idealny przypadek :P). To był strzał w setkę, bo napisać, że w dziesiątkę, to za mało 🙂 Komunikacja i organizacja – level expert! Byliśmy (a właściwie, to cały czas jesteśmy) pod ogromnym wrażeniem jak sprawnie, szybko i doskonale poszła współpraca z Mileną. I szczerze? Nie wyobrażamy sobie teraz innego sposobu podróżowania. Milena zrobiła nam totalnie dobrze 😉
Zaczynając od szczegółowych pytań i uwzględnieniu naszych preferencji, przez tematy organizacyjne pod tytułem vouchery i cały plan podróży (60-stronicowy pdf robi wrażenie :)), kończąc na wspólnym spotkaniu i pogadaniu o Azorach i nie tylko. Pełna profeska, uwzględniająca nasze preferencje, która dołożyła ogromnego plusa w odbiorze samych Azorów. Było jedno niedociągniecie, o którym byśmy nie pisali, ale jest warte uwagi tylko i wyłącznie ze względu na to, że zostało ekspresowo (zajęło jakieś 7 minut) rozwiązane i było po kłopocie!
A o samych Azorach nie możemy chyba napisać nic, czego wszyscy byśmy nie wiedzieli 🙂 Jest cudownie! Spokojnie, zielono, czasem kapryśnie pogodowo, pięknie, czysto, przyjaźnie, ciepło, wolno i wilgotno 😉 Wilgotno…, to jest akurat jedna rzecz, o której nie wiedzieliśmy. Tzn. wiedzieliśmy, że wilgotność jest wysoka, ale dopóki nie musisz zakładać zwilgotniałych dżinsów na poślady, to jakoś tak nie do końca wierzysz 😉
A jak chcesz się znaleźć u Pana Boga w salonie, to Miradouro da Boca do Inferno i Milena Ci w tym pomogą 🙂
Jakbyśmy mieli znaleźć jedno słowo, które opisuje całą wycieczkę (od pomysłu, przez Milenową organizację, kończąc na byciu na wyspach) to będzie to słowo SZTOS 🙂
Mileno – dzięki raz jeszcze za to cudowne doświadczenie i spotkanie!