Huragan Lorenzo

with Brak komentarzy
Poleć innym:

Ostatnia aktualizacja: 2019-11-26. Autor: Milena

Huragan Lorenzo przeszedł przez Azory 2 października nad ranem. Wystraszył, ale nie pozostawił po sobie ofiar.

Nie w ludziach – i to jest najważniejsze. Port w Lajes na wyspie Flores jest zupełnie zniszczony, 53 osoby musiały zmienić miejsce zamieszkania, ale nikt nie został zabity ani ranny.

Pobierz e-book „Azory – co zobaczyć na środku Atlantyku”

Wybierasz się na Azory? Chcesz wiedzieć, co warto zobaczyć na każdej z wysp?
Pobierz bezpłatny e-book!

Pobierając e-book, wyrażasz zgodę na zapis na newsletter Mileny Dąbrowskiej, a tym samym na otrzymywanie maili dotyczących Azorów oraz nowości, produktów i usług Mileny Dąbrowskiej. Zgodę możesz w każdej chwili wycofać. Szczegóły dotyczące przetwarzania Twoich danych osobowych znajdziesz w Polityce prywatności.

To read an English version of this article click HERE.

Jak powiedział Przewodniczący Rządu Regionalnego Azorów, Vasco Cordeiro: „Jest przed nami dużo pracy, szkody zdają się być ogromne, ale ostatecznie zrobimy to, co Azorczycy robią na tym archipelagu od 600 lat. Odbudujemy i pójdziemy naprzód”.

Huragan Lorenzo zbliżał się do Azorów jako huragan najwyższej, bo 5 kategorii. Na szczęście tuż przed dotarciem do nich wyhamował i osłabł do 1 kategorii. To nadal oznaczało fale o wysokości ok. 15 metrów i podmuchy wiatru o prędkości ok. 150 km/h.

Podczas huraganu mieszkańcy przestrzegali zaleceń lokalnych służb i odpowiednio zaopatrzeni pozostali w domach. Huragan to dla nich żadna nowość, wiedzą, jak się w takim przypadku zachować. Dbają o własne zdrowie i życie.

Huragan Lorenzo zniszczył doszczętnie port na wyspie Flores, spowodował też zniszczenia w okolicach Porto Pim na wyspie Faial.

Przyniósł wiele śmieci z oceanu (aż mi wstyd za to, co my, ludzie, do tego oceanu wyrzucamy), zalał domy. Pozbawił wiele osób elektryczności, a na jakiś czas również zasięgu telefonów i internetu. O zniszczonych murach i drogach biegnących tuż przy oceanie nie wspominając.

Ale to nie jest coś, do czego Azorczycy nie byliby przyzwyczajeni.

Azorczycy od XV wieku zmagają się z żywiołem. Są narażeni na trzęsienia ziemi, wybuchy wulkanów, huragany. Funkcjonowanie w obliczu zagrożenia to ich codzienność. To ich szkoła życia. Jak mówił w wywiadzie Luís Godinho, bliskość niebezpieczeństwa wpływa bezpośrednio na ich podejście do życia. Skoro jutro huragan może zmieść moje życie z powierzchni Ziemi, dziś muszę się nim nacieszyć. (Więcej w artykule „Luís Godinho – Za każdą twarzą kryje się historia”).

Pytaliście mnie, czy huragan Lorenzo bardzo różni się od tego, co znają mieszkańcy Azorów. Nie, nie bardzo. (Oczywiście po tym, jak już wyhamował do 1 kategorii. Gdyby pozostał przy kategorii 5, rozmowa byłaby inna). Różnił się jedynie skalą fizycznych zniszczeń na wyspie Flores. Strażacy, wolontariusze, służby militarne – wszyscy włączyli się w pomoc i uprzątanie zniszczeń. Premier zapowiedział potrzebną pomoc finansową.

Ale wiecie, co jest najpiękniejsze?

Że nikogo nie przeraża to, że trzeba będzie włożyć mnóstwo pracy i mnóstwo pieniędzy w odbudowanie portu na Flores. Wszyscy się cieszą, że nikt nie zginął ani nie został ranny. I idą do przodu. Może to jakaś lekcja dla nas?




Wybrane źródła:

Depois de o furacão Lorenzo passar é tempo de limpar e ajudar, DN, 2019-10-04
Açores. Furacão Lorenzo provocou danos elevados, RTP, 2019-10-03
Açores. Furacão Lorenzo provoca dezenas de desalojados, RTP, 2019-10-02
Furacão Lorenzo. PM garante todo o apoio, RTP, 2019-10-02
Açores. Furacão Lorenzo condiciona vida nas ilhas do grupo central, RTP, 2019-10-02
Equipa de militares dos três ramos das Forças Armadas chegou às Flores, RTP, 2019-10-05

Poleć innym: