O czystości rasy

with Brak komentarzy
Poleć innym:

Ostatnia aktualizacja: 2016-10-19. Autor: Milena

„Bo wie pani, my zdołaliśmy zachować czystość rasy. W Niemczech Hitler przewracałby się w grobie”.

Tak zaskoczył mnie dziś rano sympatyczny taksówkarz, z którym zaczęłam rozmowę od wymiany uwag o tym, jak na dworze jest cieplej niż wczoraj, jak to dobrze, że rano jest ciągle (jeszcze mamy lato) jasno i jaka Polska jest piękna. Przejście od pogody do Polski było dość płynne, dowiedziałam się bowiem, że nocą wszystkie koty są czarne, a my mamy w Polsce piękne dziewczyny, więc jak jest jasno, to jest na kogo popatrzeć. Na kogo i na co – bo kraj też mamy piękny, dobrze usytuowany, pełen gór, lasów, jezior, z dostępem do morza. Potwierdziłam, wydobyłam nawet z pamięci historię o tym, że jak miałam kilka lat, myślałam, że wszystkie kraje są tak ukształtowane – od gór przez wyżyny, niziny – aż po morze. Dopiero później odkryłam, że nie wszystkie kraje są tak uprzywilejowane. Dodałam też, że kiedy wysyłam zdjęcia znajomym z zagranicy, wszyscy mówią: „Ale masz tam pięknie!” – a ja z radością potwierdzam.

Pobierz e-book „Azory – co zobaczyć na środku Atlantyku”

Wybierasz się na Azory? Chcesz wiedzieć, co warto zobaczyć na każdej z wysp?
Pobierz bezpłatny e-book!

Pobierając e-book, wyrażasz zgodę na zapis na newsletter Mileny Dąbrowskiej, a tym samym na otrzymywanie maili dotyczących Azorów oraz nowości, produktów i usług Mileny Dąbrowskiej. Zgodę możesz w każdej chwili wycofać. Szczegóły dotyczące przetwarzania Twoich danych osobowych znajdziesz w Polityce prywatności.

I tu leży pies – albo może Hitler – pogrzebany.

Pan bowiem stwierdził, że Polska jest bardzo czysta. Kiedyś za wzór czystości uważano kraj za naszą zachodnią granicą, ale dziś się to zmieniło – przez Turków. Otworzyłam szeroko oczy i zamilkłam. Pan, nieprzejęty moją dziwną miną i nagłą ciszą, perorował dalej.

„Wie pani, ci Turcy to ciągle śmiecą! Rodowici Niemcy robią zdjęcia, donoszą na nich, zgłaszają na policję, ale to nic nie daje. U nas jest dobrze, bo – rozumie pani – my zdołaliśmy zachować czystość rasy. Gdyby Hitler widział, co się teraz dzieje w Niemczech, przewracałby się w grobie”.

Zdjęcie napisu na ścianieUsiłowałam sprowadzić rozmowę na bezpieczniejsze tory, próbując wyjaśnić panu, że po prostu nie jesteśmy przygotowani na radzenie sobie z innymi kulturami. Zamykamy obcokrajowców w obozach (celowo użyłam tego słowa), tworząc swoiste getta (też nieprzypadkowe określenie – chciałam wywołać w panu negatywne skojarzenia ze złem, które zostało wyrządzone w zeszłym stuleciu – bezskutecznie). W tych gettach obcokrajowcy nie asymilują się ze społeczeństwem, tylko tworzą bardzo silne grupy narodowościowe.

Co się okazało? Pan woli, żeby się nie asymilowali!

„Bo wie pani, ja mieszkam na pograniczu Woli i Ochoty. I tam jest wielu Chińczyków. Japończyków chyba mniej, zresztą nie odróżniam, ale jest wielu Chińczyków i Wietnamczyków. Ale oni mieszają się ze sobą. Nie widuje się Wietnamczyków prowadzających się z Polkami. Oni zostają w swojej grupie. Jeszcze my zdołaliśmy się uchronić, ale kraje, które miały swoje kolonie gdzieś w Afryce, muszą sobie radzić. A co się dzieje we Francji! Dobrze, że my się powstrzymaliśmy przed napływem obcych, choć fakt, był zabór pruski…”

Pan zrobił pauzę na oddech, ale zanim zdołałam mu podrzucić myśl, że Polska nie miała kolonii w Afryce, bo była na to zbyt słaba, za to miała „kolonie” w połowie Europy – on już kontynuował swoją myśl:

„Mam sąsiadkę Wietnamkę i ona faktycznie wzięła sobie Polaka, śliczną córkę mają, ale ona już też zaczyna się prowadzać z Polakami, tak ją obserwuję. Ona to już po azjatycku nie mówi, bo w Polsce wychowana, można się z nią dogadać po polsku albo po angielsku. Ale inna sąsiadka – zmarnowała sobie życie! Bo wyszła za Włocha. Tutaj on był miły, ale jak pojechali, to się zaczęło. Ona była śliczna dziewczyna, zawsze nosiła się krótko i jak do tych Włoch pojechała, to Włosi się za nią w kółko oglądali, taka blondynka zgrabna. A ten jej Włoch zrobił się zazdrosny, zaczął pić, zaczął ją bić. I ona w końcu wróciła, ale już ma życie zmarnowane!

Wtrąciłam, że to może niekoniecznie było spowodowane tym, że jej mąż był Włochem – przecież w Polsce też są takie historie, że mąż pije, bije i jest bardzo źle. „Ale tu by przynajmniej wsparcie miała, zawsze by ją rodzina wsparła, koleżanki. Odparłam, że owszem, to możliwe, ale czasem rodzina krzyczy: „Zostań z nim, nie rozstawaj się, jaki to wstyd będzie dla całej rodziny!” Myśląc o niedawnej rozmowie z jedną ze znajomych, dodałam, że czasem rodzina tylko utrudnia niełatwą decyzję o odejściu. Widziałam, że pan ma już gotową odpowiedź, ale jest zbyt przestraszony policją, która za nim stanęła. Wykorzystałam moment i rzuciłam swobodnie: „To ja już lecę, do widzenia”, kończąc tym samym dyskusję i nie życząc panu miłego dnia. Ciekawe, z kim ożeni się jego syn. Ponoć mamy 40% prawdopodobieństwa, że naszą drugą połówką jest Chińczyk…

Poleć innym: