Pięć lat temu

with Brak komentarzy

Pięć lat temu przyleciałam po raz pierwszy na Terceirę

Mój znajomy zabrał mnie prosto z lotniska na wycieczkę po wyspie. Co 5 minut prosiłam go, żeby się zatrzymał. Nie mogłam się napatrzeć. Wszystko mnie zachwycało.

To była moja pierwsza wizyta na Azorach

To read an English version of this article click HERE.

Pobierz pdf „Azory – co zobaczyć na środku Atlantyku”

Wybierasz się na Azory? Chcesz wiedzieć, co warto zobaczyć na każdej z wysp?
Pobierz pdf „Azory – co zobaczyć na środku Atlantyku”.

Pobierając pdf, wyrażasz zgodę na zapis na newsletter Mileny Dąbrowskiej, a tym samym na otrzymywanie maili dotyczących Azorów oraz nowości, produktów i usług Mileny Dąbrowskiej. Zgodę możesz w każdej chwili wycofać. Szczegóły dotyczące przetwarzania Twoich danych osobowych znajdziesz w Polityce prywatności.

Zaczynałam zwiedzanie wysp zaginionej Atlantydy od Terceiry. Dowiedziałam się o istnieniu tej wyspy kilka miesięcy wcześniej. I przez długi czas nie byłam w stanie wymówić jej nazwy. Dla tych, którzy mają podobne trudności: Terceira wymawia się „ter-sej-ra”.

Kiedy tu leciałam, myślałam, że zwariowałam. Leciałam na środek Atlantyku. Na małą wyspę. Na 10 dni. Co ja tu będę robić przez 10 dni? Potem okazało się, że było to stanowczo za mało.

Na Terceirze po raz pierwszy w życiu…

5 lat temu na Terceirze po raz pierwszy w życiu widziałam delfiny w ich naturalnym środowisku. Po raz pierwszy jadłam ośmiornicę, ślimaki, lapas (skałoczepy) i cracas (pąkle). Piłam vinho verde (zielone wino). Zrywałam banany w przydomowym ogródku. Jechałam motocyklem. Oglądałam byki biegające po ulicach. Byłam w środku wulkanu. Zwiedzałam tunele lawowe. Brałam udział w Sanjoaninas. Piłam caipirinhę. Prałam jeszcze raz rzeczy, które zmokły w trakcie suszenia się. Pływałam w oceanie. Spacerowałam pustym korytem rzeki. Piłam wino w winnicy.

Codziennie pytałam, co będziemy robić następnego dnia. I codziennie słyszałam, że to zależy od pogody. Nie rozumiałam tego. Wydawało mi się, że przecież zawsze trzeba mieć plan. Dziś już wiem, że na Azorach warto mieć plan, ale później trzeba go dostosować do rzeczywistości. Cóż… Nie tylko na Azorach.

Terceira była dla mnie odkryciem

Zobaczyłam świat inny niż ten, który znałam wcześniej. Zobaczyłam, że można myśleć inaczej. Że można się uśmiechać do nieznajomych. Cieszyć tym, co się ma. Mimo że ma się niewiele.

Nawet gdybym tu nigdy nie wróciła – nigdy bym nie zapomniała tego miejsca. Pozostałyby we mnie soczyste kolory nieskażonej przyrody. Szum fal. Ćwierkanie ptaków. Ludzka życzliwość. Umiejętność cieszenia się życiem.

Wizyta na Azorach to doświadczenie, które zostawia swój trwały ślad

Oczywiście namawiam Cię do zobaczenia wszystkich wysp w archipelagu! Ale nawet jeśli odwiedzisz tylko część z nich, a może nawet tylko jedną – wrócisz do domu ze szczególnym śladem w Twoim sercu. I mam do Ciebie prośbę – dbaj o ten ślad. O doświadczone na Azorach piękno i dobro. O szacunek do przyrody i do siebie nawzajem. Dbaj o to. Zanieś kawałek Azorów ze sobą w świat!


Azory, Azores, Terceira, trail, szlak, trilho, droga, caminho, estrada, Milena, las, drzewa